sobota, 31 grudnia 2011

Szczęśliwego Nowego Roku 2012!!!


Chcę Wam Wszystkim życzyć, aby ten Nowy Rok był dla Was najlepszy z dotychczasowych we wszystkich sferach Waszego życia. Spełniajcie swoje marzenia, realizujecie plany i miejcie przy tym mnóstwo zabawy i frajdy.
Wszystkim, którzy wybierają się na spotkania Sylwestrowe szampańskiej zabawy i bezbolesnego powrotu do rzeczywistości ;).
Bawcie się dobrze i do zobaczenia w Nowym Roku z nowymi pomysłami.
Pozdrawiam Was Renata 


sobota, 24 grudnia 2011

Wesołych Świąt

Tak się wkręciłam w przygotowania przedświąteczne, że nie miałem nawet chwilki na włączenie komputera.

Dlatego już na spokojnie  Wszystkim, którzy w okresie Świątecznym będą mieli ochotę zajrzeć, pragnę życzyć spokojnych rodzinnych  Świąt. 

Nie wiem jak u Was ale u mnie pogoda mało Bożonarodzeniowa.
A to propozycja przywołania nastroju świątecznego 


Pozdrawiam i zobaczenia w kolejnych postach ;)

niedziela, 18 grudnia 2011

Kilka słów o żelach do kąpieli ;) + Szampon SEBORADIN

Witajcie,

Dziś chcę powiedzieć kilka słów o żelu pod prysznic firmy Alterra Pomarańcza i Wanilia. Nie będę się zbytnio rozpisywać, ponieważ swego czasu było dość głośno na temat tej serii kosmetyków.


Co tu dużo mówić: jak dla mnie żel jest super. Na zdjęciu powyżej widać jakie ma właściwości dobroczynne (czyli czego nie posiada). Zapachu niestety nie mogę Wam przekazać, więc proponuję żeby każdy sam gdy spotka ten produkt sprawdził czy mu odpowiada. Jeśli o mnie chodzi nuta zapachowa ewidentnie jak dla mnie. Po kąpieli utrzymuje się na skórze, ale po użyciu balsamu w zasadzie zanika. Ogólnie ubolewam, że w tej nucie zapachowej nie ma balsamu, bo jeśli idzie o mnie chętnie popachniałabym sobie pomarańczą i wanilią ;D. Na pewno wrócę do tego produktu, przy najbliższej okazji.
Aby mi się nie znudziło mam coś innego:


Jest to żel o zapachu pomarańczy i czekolady (czyli jak najbardziej "zimowy zapach":)) Produkt firmy LARA Edyta Popławska czyli Zakład Produkcyjny Inter-Frarances. 
Składniki:

Zapach jak dla mnie bardzo przyjemny, pojemność 150 ml. Wydaje mi się jednak, że umieszczenie żelu pod prysznic w tubce nie jest najlepszym rozwiązaniem ponieważ ma on dość rzadką konsystencję (po otwarciu i przechyleniu żel sam się wylewa- nie trzeba naciskać opakowania). Może to powodować niepotrzebne marnotrawstwo produktu. Więcej jednak opowiem po zużyciu. 
Dodam tylko, że produkt kupiłam jako "Prezent" przy szamponie Seboradin.


Szampon jak widzicie na zdjęciu już skończony, żel dopiero doczekał się użycia.
 Do szamponu na pewno powrócę teraz kupię razem z odżywką, żeby sprawdzić działanie. Na teraz mogę Wam tylko powiedzieć, że produkt jest doskonały. Podczas gdy go używałam, miałam pewne wątpliwości jednak gdy wróciłam do mojego starego szamponu z Schauma z ekstraktami ziołowymi do włosów normalnych i przetłuszczających się widzę dokładnie dobroczynne działanie Seboradinu:

  • mniej włosów wypadało
  • po dłuższym czasie użytkowania włosy stały się bardziej puszyste, lśniące i miękkie.
Po powrocie do Schaumy włosy znowu zaczęły mi wypadać, szybciej się przetłuszczają i wydają się bardziej obciążone.  Wybór jest więc oczywisty.
To tyle jeśli chodzi o moją recenzję.

Dziękuję osobom, które  umieszczają komentarze pod moimi wpisami. Ten kto prowadzi bloga wie jakie to miłe. Zachęcam więc do komentowania i zapraszam do obserwowania.
Pozdrawiam, Renata

środa, 14 grudnia 2011

Dziś paskowo :)

Witajcie,
Dziś chcę Wam pokazać biżuterię którą ostatnio bardzo polubiłam i zdobycz TK MAXX
Pierwsza niepozorna bransoletka z H&M - kupiłam ją chyba gdzieś w październiku i zapomniałam o niej, ostatnio wpadła mi w ręce i nie mogę się z nią rozstać.



Chcę Wam jeszcze pokazać co wyszperałam w TK MAXX. Prześliczny pasek, chciałam na zdjęciach uchwycić jego kolor i prawie się udało :)








A tak całkiem na marginesie, muszę się przyznać, że od kilku lat jakoś nie specjalnie odczuwam atmosferę nadchodzących świąt. Dziewczyna na blogach i YT pokazują stroiki, ozdoby świąteczne, a ja nadal nie wiem jak będą wyglądały moje stoiki, nawet nie wiem co upiekę na święta. Nie wiem, może za dużo w reklamach tych "świąt". Muzyka, która zwykle kojarzyła się z domową atmosferą teraz stała się tłem do reklamy sieci telefonicznych itp. To nie jest pierwszy rok, kiedy nie czuję, że idą Święta.
Może ktoś z Was też tak ma? Powiedzcie czy Święta są dla Was czasem przyjemności ?
Hop, hop.... jest tam kto po drugiej stronie kabelka odezwijcie się czasem ? 
Pozdrawiam, Renata 

wtorek, 13 grudnia 2011

Dziś filmowo :)

Jak wspomniałam w poprzednim poście, chciałabym nieco zmienić formułę tego bloga. Chcę, żeby stał się faktycznym światem kobiety, w którym rozmawia się nie tylko o kosmetykach i ubraniach, ale czasem o czymś więcej... o rzeczach, które poruszają emocje. 
Długo się zastanawiałam, czy mieszać wątki kosmetyczne z filmowymi i z książkami, które aktualnie czytam. Początkowo moim zamiarem było pisać tylko o kosmetykach, ale dziś już wiem, że chciałabym podzielić się z Wami moimi ulubionymi książkami, filmami i wszystkim co w danym momencie mnie poruszy, urzeknie.
No to wyszedł wstępik ;D ale co tam...


Dziś chcę przybliżyć Wam jeden z filmów, które bardzo lubię, mianowicie film pt. ELEGIA 





Reżyserem jest kobieta (co chyba nie ma wielkiego znaczenia - a może jednak?):  Isabel Coixet, natomiast w rolach głównych jak widać: Penelope Cruz i Ben Kingsley.
Kiedyś rozmawiałam ze znajomym na temat tego filmu, zapytał mnie: O czym on jest? i wtedy się zastanowiłam. Na pierwszy rzut oka to chyba musiałabym powiedzieć, że to romans ale dla mnie to film o emocjach, silnych, powodujących zafiksowanie, może trochę o zaślepieniu.


Z ubolewaniem muszę przyznać, że film bardzo szybko "przeleciał" przez nasze kina i oglądałam go w domu, jednak może to dobrze - mogłam spokojnie celebrować to co działo się między bohaterami.
Po pewnym czasie dowiedziałam się, że jest to ekranizacją powieści Philipa Rotha "Konające Zwierzę".  Niestety stan biblioteki został zafałszowany - książka jest na stanie tylko nikt nie wie na której półce. Mam jednak nadzieję, że w okresie przedświątecznym dane mi będzie ją zdobyć  i może znajdę chwilkę na powtórne oglądnięcie filmu. 
Przyznam Wam się również do tego, że doceniłam urodę Penelope Cruz dopiero po przyjrzeniu jej się w tym obrazie. 


Lubię wracać do tego filmu, najlepiej samotnie - zawsze zasiadam do niego jakbym oglądała go pierwszy raz.


Czy Wy macie takie filmy lub książki do których wracacie w takich chwilach tylko dla Was ? A może ktoś oglądał ten film lub czytał książkę? Podzielcie się proszę swoimi opiniami. 
Pozdrawiam, Renata 




poniedziałek, 12 grudnia 2011

Zakupy - różne ;D

Witajcie,
Tak sobie ostatnio poczytałam trochę blogów i może będę więcej do Was pisać. Może to zachęci osoby zaglądające do kontaktu i wyrażenia swojej opinii w komentarzach ;D.
Dziś zakupowo....
Zima, zima... niby jej nie ma, ale jak trzeba rankiem wyjść na autobus okazuje się, że bez czapki, rękawiczek i cieplejszych butów trochę chłodno. No i kupiłam....

 A miały być czarne...
Miały być niższe...
Miały być wygodne.....
Z tego co miało być jest tylko to co najważniejsze: są wygodne :D
Dziś już przetestowałam.



I jeszcze drobiazgi kosmetyczne


Skusiłam się na coś czego dotąd nie widziałam - Maseczka nawilżająca Les Cosmetiques Skin, 75 ml,  to jakaś marka, której kosmetyki do pielęgnacji znalazłam w Carrefour. Po pierwszym użyciu - mieszane uczucia- maseczka jest kremowa, pachnie takim "kremowym" zapachem. Niestety po aplikacji trochę szczypała mnie skóra- radzę więc ciekawym ze skłonnościami do alergii testować ostrożnie.
Dla zainteresowanych skład:


Jeśli chodzi o Pomadkę, kupiłam ją aby mieć w pracy pod ręką. Niestety mam w pracy dość duszne i suche powietrze. Przyda się nawilżenie, do którego nie potrzebuję lusterka - pierwsze wrażenie- dość przyjemna, kremowa o zapachu typowym dla kosmetyków NIVEA, tylko może słabiej wyczuwalnym.  Obietnice producenta:



Ledwie kilka rzeczy a post taaaakkkki jakiś długaśny. Ale nie mogę nie pokazać Wam mojego pomysłu na prezent dla dzieciaków. Ja corocznie mam podobny dylemat...Rośnie wraz z dziećmi czekającymi na prezenty

 

Zestaw 15 małych stempelków.Ale miałabym zabawę gdybym takie dostała za czasów swojego dzieciństwa !! ech... mam nadzieję, że obdarowana dziewczynka będzie równie zadowolona. Czy Wy także macie problemy z prezentami dla dzieciaków w Waszych rodzinach ?
Pozdrawiam Was cieplutko, Renata :D

niedziela, 11 grudnia 2011

Nowy produkt....

Witajcie,
Kilka dni temu pytałam Was o dobry środek do ochrony włosów przy stylizacjach prostownicą, suszarką itd. ogólnie mówiąc przy użyciu wysokiej temperatury.
Niestety nikt nie zdecydował się podzielić ze mną swoją opinią, szkoda...
Postanowiłam zaryzykować i wypróbować dostępne środki.
Oto mój pierwszy  zakup:



Wybrałam Spray do stylizacji- chroniący przed wysoką temperaturą do 220 stopni Schwarzkopf Taft
Nie wiem o tym produkcie totalnie nic (na czytanie na forach nie miałam ostatnio czasu) .
Wg obietnicy producenta produkt nie skleja włosów, oraz zapobiega puszeniu się do 24 h. 
Przeznaczony jest do stylizacji przy użyciu lokówki, prostownicy oraz suszarki. 
Tyle producent - jeśli chodzi o moje odczucia, potrzebuję nieco czasu na przetestowanie produktu, ale jeśli tylko wyrobię sobie opinię na pewno podzielę się nią z Wami. 

Życzę wszystkim spokojniej niedzieli. Pozdrawiam Renata 

PS. Na dole strony, znajdziecie ciekawe linki, będą to adresy mailowe sklepów internetowych o których wspominam w swoich postach oraz inne które uznam za ciekawe. Mam nadzieję, że skorzystacie :D

sobota, 10 grudnia 2011

Energetyzujący peeling do mycia twarzy 35+

Witajcie,

Pomyślałam, że już czas przedstawić Wam pewien produkt. Jak po tytule można się zorientować mowa o Energetyzującym Peelingu do mycia twarzy 35+  AA, firmy OCEANIC, pojemność 200 ml




Obietnica producenta:




Moja ocena:


Opakowanie: bardzo wygodne, pompka ułatwia dozowanie produktu.

Nie posiada SLES.  Zawiera d-pantenol, działający łagodząco.
Sam produkt ma konsystencję gęstego, kremowego mleczka do mycia z  drobinkami przypominającymi ziarenka piasku (na zdjęciu powyżej widać nieco osadzone na ściance drobinki).
Produkt posiada delikatny zapach, niestety nie jestem w stanie go nazwać.  Po zaaplikowaniu na twarz i myciu wodą zapach nie jest już wyczuwalny.
Jak widać peeling jest dedykowany dla osób w wieku od 30 do 40 roku życia, do codziennego stosowania.
Ja nie używam tego produktu codziennie ponieważ uważam, że nie muszę codziennie peelingować twarzy, nawet delikatnymi preparatami.
Mam dość suchą skórę i mimo zapewnień producenta po użyciu tego peelingu odczuwam lekkie ściągnięcie (muszę jednak dodać, że czasem po przemyciu skóry samą wodą z kranu mam podobne odczucia)
Ponieważ nie używam go codziennie uważam, że jest dość wydajny, nawet gdybym zdecydowała się na częstsze użycie myślę, że pojemność 200 ml jak na myjący produkt do twarzy to i tak dość sporo.
Ponieważ do demakijażu stosuję inne produkty zanim zmyję twarz wodą, ciężko mi stwierdzić, czy poradziłby sobie gdybym użyła tylko tego peelingu.

Podsumowując: mnie bardzo spodobał się ten peeling, używam go chętnie i dość regularnie. Nie powoduje podrażnienia skóry, drobinki pobudzają krążenie i powodują, że skóra jest lepiej ukrwiona.

Niestety z moich obserwacji zauważyłam, że nie wszystkie sklepy posiadają tę serię kosmetyków AA. Ostatnio widziałam je w sieci Natura. Zawsze możecie też dokonać zakupu w firmowym sklepie Kosmetyki AA. (obecnie cena tego produktu 17 zł niestety najniższe koszty przesyłki 11 zł, chyba że planujecie większe zakupy)

Nadal zachęcam do komentowania wpisów, chętnie dowiem się o czym chciałybyście poczytać na moim blogu. 
Pozdrawiam Wszystkich, Renata ;D

środa, 7 grudnia 2011

Dziś małe odstępstwo od diety... ;) zapraszam na śniadanko

Witajcie,
O tym, że ciężko utrzymać postanowienie o diecie nie muszę przekonywać nikogo kto kiedykolwiek próbował.
Ponieważ ostatnio zmienił się nieco mój rytm dnia, muszę dobrze "przyglądnąć" swoim przyzwyczajeniom.
Zanim więc na dobre  przejdę na dietę zapraszam na przepyszne śniadanko...


Pasta jajeczna

Składniki:
4 jajka, dwie pełne łyżki sera mascarpone (w tem. pokojowej) 2 łyżeczki soku z cytryny (ja daję jak nie zapomnę ;D), sól morska, posiekany szczypiorek  (lub natka pietruszki).
Wykonanie:
Jajka ugotować na twardo (7-8 minut). Pokroić w kosteczkę, doprawić solą morską i wymieszać. Ser mascarpone rozetrzeć z sokiem z cytryny i połączyć z jajkami.  Pastą smarować chleb. Można posypać papryką mieloną.

Jeśli ktoś się zdecyduje ciekawe jak Wam posmakuje ;D. Smacznego !!
I zapraszam do komentowania wpisów :d

Przepis pochodzi ze strony Kwestia Smaku.

niedziela, 4 grudnia 2011

Dziś mała pisanina....

Witajcie,

Postanowiłam rozpocząć dietę w celu zgubienia zbędnych kilogramów, jak również w celu zmiany nawyków żywieniowych. Aby mieć w jednym miejscu wszystkie zebrane przeze mnie informacje, spostrzeżenia oraz przepisy stworzyłam specjalną zakładkę aby nie mieszać wątku diety ze sprawami kosmetycznymi, ubraniami itp.  Wyszperane przepisy oraz ich zdjęcia prawdopodobnie będę umieszczać na stronie głównej.
Jestem miłośnikiem dobrego jedzenia, dlatego nie zadowolę się pierwszym lepszym posiłkiem light aby tylko zbić ilość kalorii.
Chętnie poczytam Wasze spostrzeżenia oraz zerknę na zaproponowane przez Was przepisy. Zachęcam do komentowania. 

PS. Wybaczcie mi, ponieważ to mój pierwszy blog przeoczyłam ustawienie, które uniemożliwiało pozostawianie wpisów osobom niezarejestrowanym. Ta przeszkoda została już usunięta, czekam na Wasze wpisy .

sobota, 3 grudnia 2011

Kremy, kremy, kremy....i relaks przy zielonej

Witajcie,

Kremy, kremy....dziś prezentacja dwóch.
Jeden to nowy nabytek, którego próbki miałam okazję wypróbować i byłam zadowolona - postanowiłam więc kupić pełnowymiarowe opakowanie.  Mowa o Lirene nawilżający krem uelastyczniający, SPF 10



Sezon grzewczy powoduje, że moja skóra wymaga dobrego nawilżenia. Na pewno opowiem Wam jak się sprawdzi po dłuższym czasie używania.
Kolejnym produktem, o którym chciałam Wam powiedzieć jest Krem do cery suchej i bardzo suchej firmy Bielenda, seria Czarna Oliwka.
Pojemność 50 ml, wg obietnicy na opakowaniu krem zawiera:
witaminy A+E
kwasy omega 3+6 oraz naturalny filtr UV





Obietnice producenta: 

Moja opinia:


Opakowanie: kartonowe pudełko kryje w sobie słoiczek (widoczny na zdjęciu) który przypomina czarną oliwkę, niestety muszę powiedzieć, że opakowanie, mimo iż pomysłowe, jest dość tandetne. Dużą zaletą jest folia ochraniająca dostęp do kremu.

Teraz czas na sam sam krem:
konsystencja w pierwszym momencie wydaje się przyjemna, jednak po nałożeniu na twarz miałam nieprzyjemne odczucie jakbym smarowała twarz produktem masłopodobnym z dużą zawartością tłuszczu roślinnego.
Postanowiłam jednak dać szanse temu produktowi, jednak cera się "zbuntowała". Po kilku dniach używania (zgodnie z przeznaczeniem na dzień i na noc) na twarzy zaczęli pojawiać się "nieproszeni goście". Dodam, że w tym czasie celowo nie stosowałam innych nowych produktów do twarzy.

Podsumowując: niestety nie będę dalej używać tego produktu do twarzy, zastąpi mi on balsam. (50 ml powinno szybko się skończyć).
Postanowiłam przetestować wszystkie kosmetyki z serii Czarna Oliwka. Gdy zaczęłam używać kremu do twarzy naprawdę chciałam żeby okazał się strzałem w 10. Tym bardziej jest mi przykro, że się nie sprawdził.

Na poprawę humoru proponuję zieloną herbatę oczywiście ;D


Nie jestem wielką fanką zielonej herbaty. Ponieważ jednak wiem jakie ma dobroczynne działanie szukam smaku dla siebie.  Sięgnęłam po Green Tea z firmy Bioactive ponieważ w jednym opakowaniu są aż cztery smaki do wyboru Zielną Herbatę z:
- pigwą
- z malinami
- Elrl Grey z różą i trawą cytrynową
- z jabłkiem, miętą i cynamonem









Na koniec chciałabym prosić Was o pomoc: poszukuję dobrego produktu do ochrony włosów przed działaniem wysokiej temperatury (suszarki, prostownicy, lokówki). Jeśli możecie coś polecić bardzo proszę o podpowiedź.
Pozdrawiam Was, Renata 

niedziela, 27 listopada 2011

Niedziela...:D

Witajcie,

Dziś niedziela, dla mnie dzień odpoczynku i....  podjadania smakowitego ciasta.
Ostatnio staram się mieć na niedzielne popołudnie coś smakowitego do kawy :D i dobrze jeśli jest to wypiek domowy (jakoś jeśli ma to być kupione ciasto to zwykle o nim zapominam i w niedziele nie ma ;)).
Dziś chcę podzielić się z Wami przepisem, który pewnie wiele z Was już zna od dawna - ja jednak zdecydowałam się wypróbować go niedawno i to był strzał w 10.
Mowa oczywiście o cieście marchewkowym ;D



Oto przepis:

250 g mąki pszennej pełnoziarnistej (ja daję zwykłą)
25g proszku do pieczenia
1 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1 łyżeczka gałki muszkatołowej
100 g wiórków kokosowych
5 jaj średniej wielkości
185 ml oleju
250 g ciemnego miękkiego cukru (jeśli nie mam daję zwykły trzcinowy cukier)
500  g marchwi (startej na grubych oczkach)
50 g orzechów włoskich (robię bez, bo cena ostatnio to jakaś przesada)
100 g rodzynek

Jajka, olej i cukier wyrobić na kremową masę, dodać suche składniki. Delikatnie wymieszać, dodać startą marchewkę, rodzynki i orzechy.
Przygotować blachę  rozsmarować olej i posypać mąką.
Ciasto piec w temperaturze 180 stopni przez 40 minut (u mnie to 200 i zwykle 50 min lub "na oko" ;))


Do ciasta można przygotować frosting. Ponieważ mnie za pierwszym razem nie wyszedł więc robię bez tego i też jest pyszne ;D.
Przepis pochodzi z kanału na YT Gotowanie w sieci, gdzie jest więcej przepisów na smakołyki ;D


Życzę Wszystkim spokojnej niedzieli i smacznego !!
Renata

piątek, 25 listopada 2011

Światowy Dzień Pluszowego Misia :D

Witajcie,

Dziś Światowy Dzień Pluszowego Misia :D
Wszystkim Miłośnikom Pluszowych Misiów oraz tym którzy Misiami bywają (nawet jeśli nie pluszowymi) Wszystkiego dobrego na nadchodzący rok ;D


Ja i Mój Pluszowy Miś mamy dziś dla Was do zaprezentowania dwa produkty:
BONDER firmy Orly (cena 42 zł z kosztami przesyłki na stronie dystrybutora marki), pojemność 18 ml
jest to podkład pod lakier - właśnie dziś przyszła paczka, przetestuję i oczywiście przyjdę do Was z recenzją.
Kolejny  produkt to pędzel do makijażu marki SEPHORA stipping diffuseur poudre nr 113 .
Pewnie bym się na niego nie zdecydowała, jednak udało mi się kupić go w bardzo dogodnej cenie 20 zł .
Niestety ponieważ dobre światło o tej porze to rzadkość udało mi się zrobić tylko jedną fotkę.
 Przy recenzji postaram się zaprezentować oba produkty nieco lepiej.

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam do komentowania
Renata

niedziela, 20 listopada 2011

W oczekiwaniu na zimę...

Witajcie,
Nie, nie... proszę nie sądzić, że lubię zimę i jakoś z niecierpliwością na nią oczekuję. Wprost przeciwnie. Jednak wiem, że czy to mi się podoba czy nie, na pewno przyjdzie.W związku z tym...
Dziś nie kosmetycznie. Naoglądałam się w sieci blogów (lista obserwowanych robi się coraz dłuższa) i zapragnęłam zaprezentować coś zimowego. Już od ubiegłego roku "poluję" na kurtkę. Wymagania były dość wysokie: mam nie wyglądać jak przerośnięta beza, ma być nie za jasna (bo przy odśnieżaniu auta czasem to przeszkadza), ma nie być za gruba bo pod nią i tak muszę coś wkładać itd., itd...Efekt... biegałam w jasnej kurtce, którą świsnęłam mamie (ku jej wielkiemu niezadowoleniu).
W tym roku, ponieważ zima się nie spieszy postanowiłam: muszę kupić coś dla siebie.
Oto efekt postanowienia:

W TK-MAXX upolowałam potencjalny ideał. Ciepło, lekko, czarne  i nie wyglądam jak wyrośnięta beza.
Brak trochę kaptura, ale widocznie nie można mieć wszystkiego.


pod szyją milusi zamszowy materiał z tyłu gumka, która nie pozwala kurtce się "zbezić"


Do czarnej kurtki przyda się rozjaśnienie więc wyjęłam z szafy efekt ubiegłorocznej pracy i z ogromnym uśmiechem poprosiłam mamę o drobną przysługę :D - a wszystko zaprezentuje na moim "modelu":


"Model" miał stać się ubiegłorocznym prezentem dla trzylatki, ale tak patrzył tymi oczkami, więc został.


Szalik nieco na "modela" za duży, ale komu to przeszkadza :D

A jak tam u Was oczekiwanie na zimę? 
Pozdrawiam ciągle jesiennie, Renata 

Ubrania:
kurtka - TK-MAXX
szalik - wytwór rąk własnych
czapka- po dużym uśmiechu moja mama :D (model 32 Mała Diana Extra nr 5/2011)

czwartek, 17 listopada 2011

Trochę zakupów ;)

Witajcie,
Z tym postem czekałam, aż dotrze moje zamówienie z AVONU. Nie ma tego zbyt wiele, ale postanowiłam bardzo ograniczyć zakupy kosmetyczne i staram się nie kupować kolejnego balsamu przed zużyciem obecnego itd.
Ale jednak...

Z serii FOOD WORKS skusiłam się na:
płyn do kąpieli do stóp o zapachu pomarańczy i cynamonu (zapach bardzo przyjemny)
oraz na krem do stóp* z tej samej serii.
Nie miałam jeszcze produktów z tej serii pomyślałam więc, że czas spróbować :)
Kolejna rzecz to nawilżająca odżywka do skórek i paznokci z witaminą C - kupiłam sobie zapas, jest na moim blogu wpis na temat tego produktu. O ile wcześniej obawiałam się, że będzie niezbyt wydajny, zmieniam zdanie - okazał się bardzo wydajny i nadal jest to mój nieodzowny pomocnik w walce o ładne dłonie :).
Kolejny produkt to balsam do nawilżania skórek o zapachu różanym (jeśli ktoś nie lubi tego zapachu nie polecam, bo jest dość intensywny).
Myślę, że o produktach do nawilżania skórek zrobię osobny wpis ponieważ nazbierało mi się ich już trochę, muszę jednak trochę dłużej ich poużywać, żeby wyrobić sobie zdanie na ich temat :)

Kolejne dwa produkty to już MAXFACTOR. Nie ukrywam, że lubię tę markę. Tym razem po dłuższych poszukiwaniach podkładu wybrałam:


Nowy podkład z serum, ja mam nr 55. Posiada on SPF 15 i wygodną w użyciu pompkę i na razie bardzo mi się podoba, ale więcej za jakiś czas.
Od dłuższego już czasu zastanawiałam się również nad wyborem korektora i padło na:


MaxFactor Mastertouch under-eye  Concealer - czy słuszny to wybór? zobaczymy.
Jako drobiazg kupiony typowo z rozpusty wybrałam:

MANHATTAN błyszczyk do ust  Tasty Lips. Słodko, przyjemnie pachnące 6 ml. Jednak nie wiem czy będę z tego produktu zadowolona tak na 100 % ponieważ po jego użyciu usta nieco się kleją, jednak zapach bardzo mi się podoba :D  a dość "tłusta" konsystencja może okazać się zbawienna do ogrzewanych pomieszczeń.
Tyle z moich zakupów, jak widać nie ma tego zbyt wiele.
Nadal zachęcam do komentowania postów, chyba muszę pomyśleć jak zachęcić Was do kontaktu ;)
Na razie pozdrawiam serdecznie , Renata

* oczywiście mowa o wygładzającym Scubie, za pomyłkę przepraszam 

poniedziałek, 7 listopada 2011

SZAMPON SEBORADIN - kuracja do włosów skłonnych do wypadania

Witajcie,
Dziś postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na temat Szamponu, jest to (jak widać w tytule):

SZAMPON SEBORADIN, do włosów przetłuszczających się, skłonnych do wypadania


Bez zbędnych wstępów zaczynam :D:

Pojemność/cena: 200 ml w cenie regularnej 26,99 w promocji 24,49 - (w super-pharm)

Zapach- to coś, co w przypadku tego produktu może odstraszyć. Z racji tego, że produkt ten w składzie ma czarną rzodkiew oraz naturalne ekstrakty ośmiu ziół, zapach (przynajmniej dla mnie) nie jest zbyt przyjemny. Taki rzodkwiowy (czyli bardziej śmierdzący niż pachnący) - na całe szczęście nie utrzymuje się on na włosach zbyt długo.
Konsystencja -  typowo "szamponowa", dość gęsta, kremowa

Przeszkadza mi efekt takiego "piszczenia" włosów gdy są mokre. Dla osób które mają tendencję do plątania się włosów, produkt ten może okazać się kłopotliwy (tak mi się wydaje).

To tyle jeśli chodzi o pierwszy rzut oka. Teraz konkrety.
Obietnica producenta:

Teraz po kolei co myślę o obietnicach producenta:

U mnie nie zapobiega przetłuszczaniu się włosów. Myję włosy z taką samą częstotliwością jak przy użyciu innych szamponów.
Jeśli chodzi o zapobieganiu wypadaniu i łamaniu się włosów muszę przyznać, że zauważyłam poprawę, nawet dość dużą.
Używam tego szamponu na pewno dłużej niż 3 tygodnie. Myję włosy tylko raz (gdzie innych szamponów używam zwykle dwukrotnie) - przy tym szamponie uważam to za wystarczające.
Nie zauważyłam jednak jakiegoś wyjątkowego efektu nawilżenia i odżywienia włosów - może po dłuższym używaniu.

To tyle ode mnie na temat tego produktu. Skończę go sobie używać, i jeśli ponownie będę mieć problem z wypadaniem włosów na pewno po niego sięgnę. Być może skuszę się również na odżywkę do włosów.
Muszę Wam powiedzieć, że produkty Seboradin (z zawartością czarnej rzodkwi) są mi znane od bardzo dawna i już w okresie młodzieńczym używałam preparatu wzmacniającego. Ciszę się że firma wzbogaciła ofertę o szampony, odżywki  i przymierza się chyba do wprowadzenia na rynek żeli pod prysznic.

Może Wy również mancie takie produkty, do których wróciłyście po latach i okazały się równie dobre jak kiedyś?
 Zachęcam do komentowania. Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 3 listopada 2011

Zaczynamy sezon grzewczy

Witajcie,

Mimo, iż w ostatnich dniach pogoda nas rozpieszcza, mieliśmy już kilka chłodnych dni, kiedy bez dodatkowego ogrzewania nie było przyjemnie. Moja skóra nie lubi sezonu grzewczego. W ostatnich latach z cery tłustej przekształciła się raczej w cerę suchą w momentach normalną. Mimo, że ogrzewanie było niewielkie odczułam to na swojej twarzy dość dotkliwie. I tu przyszedł mi z pomocą pewien krem:

Calma HLC krem biolipidowy, Ziaja do cery bardzo suchej, wrażliwej i podrażnionej, pojemność 50 ml
Krem kupiłam w marcu tego roku jako ratunek na podobne problemy, jednak nie zużyłam, ponieważ na wiosnę i lato okazał się zbyt treściwy. Jednak na okres jesień/zima na pewno będzie doskonały.
W momencie gdy odczuwałam "ściągnięcie" skóry sięgałam po ten produkt, aż skóra odzyskała swój poziom nawilżenia, potem używałam go dwa razy dziennie rano i wieczorem (wieczorem nakładając dość grubą warstwę i wklepując, zgodnie z instrukcją). Używałam tego kremu pod podkład, jednak po ok. 30 min od nałożenia. W początkowym momencie po aplikacji krem daje dość mocno świecącą powłokę, nieco bielącą skórę, jednak dość szybko się wchłania.



skład:

Uważam, że dla osób z problemami suchej skóry ten produkt może być ogromnie pomocny. Trudno mi powiedzieć jak zachowywałby się u osób z cerą mieszaną i tłustą. Ja na pewno będę po niego sięgać.
Cena z marca 2011- 10,50 zł.
Wg informacji ze strony producenta Ziaja, krem jest dedykowany osobom w wieku 30+.
W skład serii wchodzą również: żel myjący z wapniem i krem pod oczy.  Myślę, że wypróbuję.

Pozdrawiam Was serdecznie. Oby ciepłą pogoda nadal nas rozpieszczała. Zachęcam do komentowania i widocznego obserwowania :)
Renata

wtorek, 1 listopada 2011

Ulubieńcy miesiąca października 2011

Witam
Dziś pierwszy post z ulubieńcami na moim blogu.


 Nie ma tych produktów zbyt wiele. O kilku z nich już wspominałam przy okazji zakupu, ale dwa albo trzy pojawiły się tu po raz pierwszy. Aby nie przedłużać zaczynam:

1. Krem nawilżający na dzień z podkładem Maxfactor dla jasnej karnacji, Olay - o tym produkcie nie będę się zbytnio rozpisywać ponieważ wiele osób już o tym mówiło. Dodam tylko tyle, że w momencie kiedy rozpoczął się sezon grzewczy, moja skóra kiepsko to zniosła i musiałam zrezygnować z zestawu podkład + puder, ponieważ zbyt wysuszały moją skórę. (w odrębnym poście napiszę co było moim wybawieniem).

2. Perełki rozświetlające AVON - dość często mi odpowiadało takie wykończenie makijażu.

3. Sephora eye liner, ja mam w kolorze 04 dark grey-  kupiłam ten eyeliner w wakacje na przecenach jakie były w Sephora za  8 zł i bardzo go polubiłam.

Bardzo podoba mi się kolor i efekt na oku, kreska jest wyraźna ładnie się utrzymuje, nie wyciera się w ciągu dnia. Kreska jest w metaliczna, nie matowa. Niestety ciężko było mi zrobić zdjęcie dobrze oddające możliwości tego produktu.

4. Tusz do rzęs, Essence multi action, wydłużający i pogrubiający - bałam się, że tusz za niewielki pieniądze (coś ok 8-9 zł w promocji) nie za bardzo się sprawi. Cieszę się jednak, że moje obawy były przedwczesne. Tusz na moich rzęsach dobrze się sprawuje, nie polecam jednak gdy ktoś zechce osiągnąć efekt "sztucznych rzęs" po nałożeniu kilku warstw kruszy się.

5. Pomadka do ust MaxFactor, kolor Burnt Caramel nr 745 - dla mnie super. Nie wysusza mi ust, nie utrzymuje mi się cały dzień bo mam tendencję do "zjadania" szminki. Dlatego ogromną zaletą jest gdy szminka daje się "zjeść" równomiernie, a tak się dzieje w tym przypadku. Na pewno będę sobie używać tego kosmetyku tej jesieni :D

6. Cień do powiek MaxFactor nr 128 Pssionate Plum- mam ten cień już dość dawno, i mimo, że kolor i jego satynowe wykończenie bardzo mi się podobały od początku, jakoś nie umiałam znaleźć właściwego zastosowania dla tego koloru. Ostatnio jednak bardzo podoba mi się efekt jaki daje ten cień położony na kredkę.



7. Kredka do powiek IsaDora nr 42 Dark Blue-  mam tę kredkę też od kilku lat i czasem jej używałam, ale nie lubię jej samej bez cienia. (ostatnio tego śliwkowego).


8. Inglot Pearl kolor 434- bardzo ładny cień, na pewno będę go używać teraz  listopadzie, zdjęcia tutaj.

To oczywiście nie wszystkie produkty jakich używałam w tym miesiącu. Mam nadzieję, że przypadnie komuś coś do gustu :D
Zapraszam do komentowania i do lektury kolejnego posta 
Renata :)

poniedziałek, 31 października 2011

Bardzo małe zakupy


Witajcie,
Dziś bardzo małe zakupy- może to nie towary pierwszej potrzeby, ale jak widać skromnie, bo wszystko co jest mi potrzebne mam. 
Kupiłam sobie jednak peeling Bielendy, bo jak widać było wcześniej posiadam już Masło do ciała z tej serii i krem do twarzy a chciałam poużywać tych kosmetyków w zestawie. Od dziś zaczynam test spodziewajcie się więc recenzji gdy tylko skończę :D.
Kolejne dwa produkty to 
Pasta do zębów- nowy pomysł blend-a-med. Na pierwszy rzut oka widoczny jest stosunek wielkości tubki do ceny (75 ml za 10,27, gdzie blend-a-med herbal complete 7 za 125 ml kosztuje 10, 25) ale zobaczymy.
Następne produkty to Zestaw podróżny z serii Cztery Pory Roku.
W skład zestawu wchodzą:
1. Żel pod prysznic nawilżający z ekstraktem z aloesu o fajnym brzoskwiniowym zapachu, pojemność 50 ml
2. Płyn dwufazowy do demakijażu oczu, pojemność 50 ml


3. Balsam do ciała w piance, o działaniu intensywnie nawilżającym. Zawiera ekstrakty owocowe z malin, czarnych jagód i wiśni,  pojemność 50 ml
Wszystkie produkty zapakowane w przezroczystą kosmetyczkę foliową zapinaną na zatrzaskę. 
Oczywiście wypróbuję wszystkie te produkty w najbliższych dniach, muszę sprawdzić czy są skuteczne oraz czy płyn do oczu sprawuje się tak jak powinien i czy nie uczula. Nie chciałabym testować tego podczas wyjazdu. Moje wielkie zainteresowanie wzbudził balsam w piance. Cena całego zestawu : 15,99 w Carrefour. Opakowania płynu dwufazowego oraz żelu pod prysznic można wykorzystać po zużyciu. 

Jak widać nie ma tego zbyt wiele. 
Jestem teraz na etapie poszukiwania podkładu i mam już pewnego faworyta - ale wszystko w swoim czasie ;D
Zachęcam do komentowania, może mieliście okazję już próbować tych produktów chętnie posłucham waszych opinii.
Tymczasem miłych jesiennych wieczorów
Renata