wtorek, 13 września 2011

Uroda w saszetkach...


Jak wiele z Was już pewnie się domyśliło po tytule, chodzi oczywiście o produkty, które przychodzą do nas w saszetkach. Coraz więcej firm stosuje taką formę sprzedaży swoich produktów. 
Możemy tu znaleźć: przede wszystkim maseczki (do twarzy, do stóp, do rąk, do włosów) ale dostępne są również peelingi, kremy, a nawet krem depilujący z balsamem po depilacji (Bielenda wspominałam tutaj, szczegóły w najbliższym czasie przy recenzji produktów tej firmy).
Jak widać bardzo lubię saszetki, chociaż taka forma sprzedaży kosmetyków nie jest pozbawiano wad.
Jakie to wady moim zdaniem?

  • cena - mieści się średnio w granicach 1,70 - 7,70 zł - oczywiście zależy to od producenta, wielkości opakowania (ilość proponowanych użyć) - pewne natomiast jest, że gdyby udało nam się dostać dany produkt w tzw. pełnowymiarowym opakowaniu (np. 100 ml) cena za porównywalną pojemność wyszła by nam znacznie niższa.
  • dostępność - mam tu na myśli brak większych opakowań produktów. Duża część z nich jest dostępna tylko w wersji saszetek. Często gdy produkt przypadnie mi do gustu chętnie zakupiłabym go
    w większym opakowaniu, by zawsze mieć pod ręką. (niestety nie zawsze pamiętam o dokupieniu wybranej maseczki na którą miałabym ochotę)
  • sposób aplikacji - nie będę tu chyba wyjątkiem, jeśli napiszę, że nie lubię "wydobywać" produktów
    z tych saszetek.
Jednak taka forma sprzedaży produktu ma też zalety, a mianowicie:
  • mogę kupić produkt, który chciałabym wypróbować na jedną, dwie aplikacje 
  • mogę zabrać ze sobą ulubioną maseczkę (lub krem depilujący z balsamem) w podróż, bez konieczności zabierania dużego opakowania, lub przekładania produktu do mniejszych pojemników.
Aby skrócić nieco długość swoich postów, dziś zaprezentuję tylko 4 spośród posiadanych przeze mnie produktów w saszetkach.
Muszę dodać, że staram się używać maseczek regularnie dwa razy w tygodniu. Zwykle są to maseczki nawilżające, do cery suchej i wrażliwej, czasem posiadające właściwości łagodzące, ponieważ nadal miewam na twarzy  "nieproszonych gości". 
Dziś zaprezentuje głównie produkty marki DAX COSMETICS z serii Perfecta


Perfecta SPA, REGENERUJĄCA MASKA SERUM oraz WYGŁADZAJĄCY PEELING, produkt do rąk



Peeling - biały, dość drobny, na zdjęciu dobrze udało mi się "złapać" drobinki. 

 
                          Maska serum 


Moja opinia:
Peeling dla mnie jest bardzo przyjemny, dość drobny - nie widzę wprawdzie jakiegoś nadzwyczajnego efektu po jego użyciu, jednak myślę, że wraz z serum spełnia swoje zadanie (a nawet jeśli nie- komfort psychiczny ponad wszystko)
Serum - kremowe, po upływie 15 min dość ciężko się wmasowuje nadmiar. Osobom, które tak jak ja nie lubią uczucia lepkości na wewnętrznej stronie dłoni zalecam położenie bardzo cieniutkiej warstwy. 
Pewnie peeling mogłabym zastąpić innym produktem, ale serum które jest z nim w zestawie, świetnie nawilżył mi dłonie, a zwłaszcza skórki wokół paznokci (borykam się z suchymi skórkami już od dłuższego czasu) dlatego na razie będę używać tego produktu.



Perfecta SPA, WULKANICZNY PEELING oraz ZMIĘKCZAJĄCA MASKA-SERUM DO STÓP

Peeling


Maska- serum


Moja opinia:
Używam tego produktu z wielką przyjemnością. Moje stopy zwłaszcza w okresie letnim bardzo lubią takie zabiegi. 
Zabieg wykonuję na noc i po użyciu maski- serum zakładam skarpety, rano stopy są fajnie nawilżone 
i skóra w newralgicznych miejscach zmiękczona. Oczywiście mój zabieg nie ogranicza się tylko do użycia produktu z saszetki, poprzedzony jest moczeniem stóp oraz użyciem nieco "cięższego" sprzętu do starcia zrogowaciałego naskórka. 
Jak widać na zdjęciach, peeling nie jest zbyt gruby, raczej przy użyciu kojarzy mi się z drobnym piaskiem, maska- serum o konsystencji kremowej.


Kolejne dwa produkty to tradycyjne maseczki do twarzy. Jako pierwsza :

PERFECTA, Beauty Mask, maseczka na twarz, szyję i dekolt słodkie migdały i miód, odżywcza do cery suchej, pojemność 10 ml







Konsystencja kremowa. Jeśli ktoś nie lubi zapachu miodu w kosmetykach - nie polecam.
Dla mnie zapach jest bardzo przyjemny. 
Lubię maseczki, których nie należy zmywać lecz można je pozostawić na skórze. 
Zwykle usuwam wacikiem tylko część kosmetyku, resztę wmasowuję. 
Maseczki na twarz robię na noc, dlatego spokojnie mogę je pozostawić do wchłonięcia. Oczywiście po użyciu tego typu maseczki nie stosuję już kremu na noc, jedynie pod oczy.

Ostatni dziś produkt:
ALTERRA MASECZKA NAWILŻAJĄCA ALOES,  do skóry suchej i wrażliwej




Maseczka o konsystencji kremowej. Opakowanie do podwójnego użycia.
Jest to produkt z serii kosmetyków naturalnych dla Rossmann.
Ja użyłam jej dopiero raz i muszę przyznać, że mam opory przed zużyciem drugiej części opakowania.
Po ok 5 min od aplikacji maseczki na twarz zaczęłam odczuwać gorąco i pieczenie. Po 10 min zmyłam maseczkę ciepłą wodą (zgodnie z instrukcją na opakowaniu) i nieco się przeraziłam. W miejscu aplikacji maseczki skóra była zaogniona i dość czerwona. Po ok 30 - 40 min skóra odzyskała normalny kolor
i ustąpiło uczucie gorąca. 
Aloes mimo swoich zbawiennych właściwości, potrafi również być silnie uczulający. Dlatego wszystkie osoby podatne na uczulenia przestrzegam i zalecam ostrożność przy użyciu. 
Nie polecam eksperymentować przed wielkim wyjściem ;)
Cena w promocji : 3,49 zł 

Na pewno nie wyczerpałam tematu, Urody w saszetkach i pewnie za jakiś czas wrócę do tego tematu przedstawiając Wam kolejne produkty.



W przygotowaniu: co zaskoczyło mnie w Avon, oraz  kulinarnie - czyli ciasto ze śliwkami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz