sobota, 28 stycznia 2012

projekt denko - styczeń 2012

Witajcie,
Po moim wczorajszym marudzeniu dziś przychodzę z konkretami.
Uzbierało mi się kilka pustych opakowań i pomyślałam, że sobota to dobry moment, żeby zrobić z nimi porządek a jednocześnie napisać kilka słów na temat... co prawda, to zwykłe produkty codziennego użytku, ale pomyślałam, że zbyt długie posty bywają nudzące więc chyba przyjmę zasadę - mniej a częściej.
Kilka tygodni przedstawiłam Wam produkty, które szczególnie wytypowałam do projektu denko (dla dociekliwych pisałam o tym tutaj).
Na dzień dzisiejszy kilka z tych produktów już zostało zużyte, ale do rzeczy ;D



1. Balsam do ciała Johnson body care, 400 ml z ekstraktem z miodu


 O tym produkcie już pisałam (ulubieńcy lata). Tak, tak... tak długo miałam ten produkt.
Zapach miał bardzo charakterystyczny, nie każdemu może on przypaść do gustu. Dobrze nawilżał, bardzo ładnie się wchłaniał i jak widzicie był bardzo wydajny (oczywiście w międzyczasie stosowałam również inne produkty).
Raczej nie kupię go jednak ponownie, ponieważ nie powalił mnie na kolana - robił co należy ale bez szału. 

2. Dezodorant Adidas w sztyfcie, 45 ml


Tu nie  będę się rozpisywać: u mnie ten produkt się sprawdził. Nie wiem czy jest jeszcze dostępny ale i tak raczej wybiorę coś innego choćby do przetestowania. Forma sztyftu nie jest moją ulubioną, więc sami rozumiecie... ;). Zapach delikatny, nie natarczywy, pozwalał swobodnie używać ulubionej wody lub perfum.

3. Żel pod prysznic - pomarańcza z czekoladą Inter-Fragrances, 150 ml


Żel był dodany do szamponu, nie wiem czy jest dostępny w sprzedaży sam. Bardzo przyjemny w użyciu, robi to co żel pod prysznic robić powinien. Ma bardzo ładny zapach, który niestety szybko przestaje być wyczuwalny (praktycznie po wytarciu ręcznikiem już zanika). I niestety nie praktyczne opakowanie, przy konsystencji rozwodnionego żelu tubka nie jest najlepszym rozwiązaniem. Posiadam jeszcze jeden taki żel, ponieważ "załapałam" się ostatnio na tę promocję. (tutaj jeszcze kilka słów o tym żelu)

4. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, Cztery Pory Roku 50 ml


recenzję tego produktu również robiłam już na swoim blogu (dla zainteresowanych tutaj)

5. Wygładzający peeling do ciała, Bielenda skóra sucha i bardzo sucha, 200g


Tu zatrzymam się na dłużej.
Z bardzo pozytywnym nastawieniem zabrałam się do używania tego produktu. Potem była chwila zwątpienia, zwłaszcza po użyciu kremu do twarzy z tej samej serii. Jenak po regularnym używaniu i zużyciu całego opakowania muszę przyznać, że produkt nie jest taki zły. Doszłam jednak do wniosku, że zdecydowanie mnie bardziej odpowiadają peelingi cukrowe. Muszę też przyznać, że spodziewałam się wydajności tego produkt.
Zapach - taki jak całej serii Czarna Oliwka. teraz zużywam masło ale to jeszcze trochę potrwa, bo dość sporo mi go jeszcze zostało.
Czy kupię ten produkt ponownie - na pewno nie szybko, nie zachwycił mnie aż tak bardzo, wolę wypróbować coś innego, ale nie mówię definitywnego nie.

6. Żel pod prysznic Palmolive Naturals, Miód i Mleczko Nawilżające, 750 ml



O tym produkcie tylko kilka słów: lubię go, ładnie pachnie, nie wysusza mi skóry, lubi go moja rodzina. Często bywa w promocjach czasem w opakowaniach uzupełniających. Na pewno kupię go ponownie gdy tylko pojawi się ciekawa promocja :)

7. Krem do rąk i paznokci Kamill, 100 ml


 To mój ulubiony krem do rąk. Już mam kolejne opakowanie i co prawda używam również innych produktów, ale ten jeśli tylko będzie w sprzedaży pozostanie  ze mną na długo, długo :)
Dużo bardziej odpowiada mi ten "niebieski" ponieważ nie ma tak silnego zapachu charakterystycznego dla kremów Kamill.
Nieperfumowany, nie zawiera barwników, bez olejów mineralnych, bez parabenów, bez emulgatorów zawierających PEG. Dla mnie extra :D!!

8. Wydłużający i pogrubiający tusz do rzęs Essence8,5 ml





O tym produkcie również już wspominałam na swoim blogu. Świetna cena (ja w promocji zapłaciłam ok 10-15 zł) fajna jakość. zrobiłam Wam zdjęcie wymytej szczoteczki bo lepiej widać jaka jest - a zresztą zostawię ją sobie do przeczesywania brwi.
Tusz ładnie tuszuje, nie skleja rzęs, nie odbija się, nie spływa od razu przy kontakcie z wilgocią (mam na myśli padający śnieg - bo dawno temu jakiś tusz zrobił ze mnie "spłakanego klauna" po przespacerowaniu trasy od przystanku do firmy. Takie wielkie płatki śniegu osadzały się na rzęsach a tusz odbijał się na twarzy - koszmar). Wprawdzie nie zauważyłam spektakularnego efektu wydłużenia i pogrubienia, a nałożenie zbyt dużej ilości może skończyć się kruszeniem się po dłuższym noszeniu produktu. Ale jako tusz do codziennego, biurowego makijażu sprawdził się świetnie. Teraz sięgnęłam wprawdzie po coś innego (pisałam o tym w ostatnim poście) ale do tego tuszu pewnie jeszcze kiedyś wrócę. Myślę, że jest też dobra alternatywa dla początkujących adeptek makijażu, które nie specjalnie mają kasę na spore wydatki.

To tyle jeśli chodzi o mój projekt denko. Może ktoś z Was miał któryś z produktów, lub ostatnio używał czegoś fajnego - chętnie o tym przeczytam.
Dziękuję wszystkim zaglądającym i a w szczególności pozostawiającym komentarze. To bardzo miłe :). Ponieważ wiem, że wiele z Was lubi czytać, mam pewien pomysł który w najbliższych tygodniach Wam przestawię. Życzę spokojnej niedzieli, Renata 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz