niedziela, 26 lutego 2012

Małe eksperymenty kosmetyczne :)

Witajcie,

Dziś już nie tak zimowo i okropnie jak jeszcze przed tygodniem. Słoneczko za oknem poprawia nastrój chyba wszystkim :)
Już myślę o wiośnie :)
Dziś jednak zaprezentuję wam małe zakupy. Większość kupionych rzeczy to nowości, które postanowiłam wypróbować ale są również dobrze już Wam znane maseczki do których z przyjemnością wracam.


To moje trzy ulubione maseczki:


Bielenda, seria AWOKADO cera sucha i odwodniona. Maseczka składa się z dwóch kroków
1. Kompres nawilżający
2. Maseczka ochronna
To chyba moja ulubiona maseczka, efekt nawilżenia jest dość mocno odczuwalny. Dla mnie bardzo przyjemna w używaniu.

Kolejna maseczka Perfecta Beuty Mask maseczka na twarz, szyję i dekolt, odżywcza słodkie migdały+miód, dedykowana do cery suchej
Bardzo lubię zapach miodu i migdałów, jest to jedna z tych maseczek, których się nie zmywa lecz delikatnie wmasowuję, chętnie stosuję ją na noc.

I ostatnia maseczka to Efektima, maseczka peel-off z wyciągiem z grejpfruta, wygładzająca maseczka w formie żelu.
To jedna z niewielu maseczek tego typu, która faktycznie zastyga na twarzy i którą ściąga się szybko i sprawnie. Pamiętajcie jednak, że musi dobrze wyschnąć.

Do maseczki Efektima dodano próbkę balsamu Kuracja dla suchej skóry.



Produkt wygląda bardzo ciekawie, zwiera w składzie olej arganowy, Ceramidy, Vitaminy E,C,F, Mocznik, Kompleks Kolagen-Elastyna, jest wolny od parabenów i oznaczony znakiem bezpieczny dla kobiet w ciąży. 
Mam dwie saszetki tego produktu, na pewno powiem Wam co o nim sądzę. 

Kolejne produkty utrzymane również w tematyce nawilżania, ponieważ moja skóra takich kosmetyków nigdy nie ma dość.


Postanowiłam wypróbować coś z RIVAL de Loop i padło na 
Kurację pielęgnacyjną w kapsułkach z Witaminą E i ekstraktem z Glinkgo (miłorzęb japoński).

Jak widać użyłam już jednej kapsułki na noc, muszę przyznać, że skóra była bardzo przyjemnie nawilżona, gładka i ta kuracja chyba jej się podoba ;D


Kolejny produkt również z RIVAL de Loop to Ampułka Minerał odżywiająca i nawilżająca. Pomyślałam, że po zimowym grzaniu i niedożywieniu skóry dobrze zrobi jej porcja minerału. 


Kupiłam sobie również szczotkę do włosów drewnianą, bo niedawno gdzieś przeczytałam, że to zapobiega elektryzowaniu się włosów. Nie wiem czy tak jest, ale dość dobrze mi się jej używa a niewielki rozmiar jest super do zabrania do torebki.

Skusiłam się również na mój pierwszy w życiu płyn micelarny. Ponieważ słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat tego produktu wybrałam Perfecta Oczyszczanie płyn do demakijażu twarzy i oczy z minerałami morskimi i bławatkiem. 


Jak się sprawdzi przy demakijażu jeszcze nie wiem. Mam zamiar używać tego produktu głównie rano aby aby nie myć twarzy wodą ponieważ po umyciu twarzy czuję nieprzyjemnie ściągnięcie. 
Produkt przyjemnie pachnie, użyłam go jakieś 3 razy więc nie wiele mogę powiedzieć, oczu mi raczej nie podrażnia, skóry nie wysusza, dalej zobaczymy. 

Ostatni zakup to totalne szaleństwo. Ostatnio mam wielką ochotę na ładne zapachy i tym razem wybrałam coś, czego nigdy wcześniej nie miałam okazji powąchać a co urzekło mnie niesamowicie.


BEYONCE HEAT RUSH
zdecydowałam się na wodę toaletową 30 ml, ale wiem już, że dokupię sobie do niej dezodorant ponieważ sama woda toaletowa nie ma zbyt trwałego zapachu. Użyłam tego zapachu tylko raz bo strasznie chciałam sprawdzić jego trwałość, jednak teraz będzie czekał w kolejce aż wykończę wcześniej kupione wody toaletowe. 

I to jeśli chodzi o zakupy wszystko, są to w większości zakupowe eksperymenty o skuteczności na pewno Was poinformuję :). '

Nawet ostatnio nie zauważyłam, że to mój 50 post. Dziękuję wszystkim czytelnikom za odwiedziny i pozostawianie komentarzy. Zapraszam do dalszego komentowania oraz odwiedzania mojego bloga. Bardzo też się cieszę ze zwiększającej się liczby obserwatorów, strasznie mnie cieszy każda kolejna osoba. 
Pozdrawiam, Renata 

sobota, 18 lutego 2012

Nowe, skończone i książka;D


Witajcie !!!

Dawno nic nie pisałam. Codzienność mnie pochłonęła. Dziś z ogromną przyjemnością zasiadłam do komputera :D. Nawet nie wiedziałam, że będzie mi brakować możliwości podzielenia się nowymi kosmetykami i nowymi pomysłami, które chodzą mi po głowie.

Pora więc zacząć...
Na początek trzy produkty z projektu denko. Nic nadzwyczajnego, trochę codzienności ale chcę się pochwalić, że powoli zużywam zalegające produkty (i nie tylko takie).



Dezodorant Nivea  w kulce 
Bardzo go lubię, zapach bardzo delikatny, odświeżający. bardzo przyjemny - ale zapach to kwestia gustu. Na pewno do niego wrócę.
Adidas  - woda toaletowa. Pokazywałam ten produkt 1 stycznia wśród innych włączonych do projektu denko. Kolejny produkt zużyty. Raczej do niego nie wrócę. Zapach nie był zły, ale to nie ideał. Więc będę poszukiwać dalej.
Pasta do zębów Lacalut aktiv- naprawdę polecam spróbować wszystkim, którzy borykają się z problemem krwawiących dziąseł. U mnie świetnie się sprawdził. Często bywają na niego promocje.

Teraz czas na kilka nowych zakupów


W nowościach znalazły się:

1. Dezodorant Soraya w kulce - wcześniej go nie spotkałam. Miałam okazję użyć dwa razy - jest szansa, że się sprawdzi.


2.



2. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, 120 ml. Ziaja
To mój drugi w życiu płyn dwufazowy. Pomyślałam, że  może fajnie byłoby przetestować kilka z nich. Tym razem padło na Ziaję. Użyłam kilka razy i muszę powiedzieć, że jest dość przyjemny. Nie podrażnia mi oczu, nie pozostawia tłustej warstw. Być może kiedyś zrobię recenzję porównawczą zużytych płynów dwufazowych.

3.


O tym serii tych kosmetyków już pisałam min tutaj. Postanowiłam do szamponu dokupić balsam. Zapach wprawdzie nie jest najprzyjemniejszy, ale skuteczność tej linii produktów już wypróbowałam.

4. Cień do powiek Essence seria Stay all day, odcień 03 STEEL THE SHOW 





Bardzo ciekawy produkt.  Bardzo ładnie trzymał się na oku jakieś 5-6 godzin po nałożeniu na bazie Inglota. 
Ogromnie żałuję, że u mnie szafa Essence i Catrice jest tak kiepsko zaopatrzona, a kosmetyków z serii limitowanej to chyba jeszcze nie spotkałam. Miałam ochotę na cień w ładnym jasnym kolorze taki do dziennego makijażu. Z powodu braku wyboru skusiłam się tylko na jeden.

5. Róż CATRICE,  odcień 030 Pink Grapefruit Shake, Duo Blush





Nie wiem czy jestem zadowolona z tego zakupu. Kolor mi się podoba, ale przeszkadzają mi trochę dość duże i widoczne drobinki. Do dziennego makijażu chyba nie będzie mi się podobał. Ale zobaczę z czasem.

6.  Dwa produkty pod prysznic NIVEA.
Osławiony już Olejek do i coś czego wcześniej nie widziałam: Żel pod prysznic z perełkami olejku.



Olejku miałam okazję już używać i mam mieszane uczucia. Zły nie jest, ale bardzo nie wydajny a wyjątkowych efektów nawilżających nie zauważyłam, ale zobaczymy. Za to żel pachnie bardzo odświeżająco i zachęcająco. :)

A teraz coś na co długo czekałam (z braku czasu) i co chyba drogą przeznaczenia miało być moje bo kupiłam ostatni egzemplarz ukryty na półce. Pomógł mi pewien miły mężczyzna ;D A mowa oczywiście o....


Nawet nie wiecie z jaką ciekawością sięgnęłam po tę książkę. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. O swoich wrażeniach na pewno Wam opowiem.

Na dziś to już wszystko, zapraszam do kolejnych postów, które szykuję dla Was w najbliższym czasie, miłej niedzieli, Renata 



niedziela, 5 lutego 2012

Zielono Mi ;D

Witajcie,
Zima już mnie zmęczyła. W ostatnich dniach miałam ochotę zjeść coś "wiosennego". Najlepiej zielonego ;).
Tym o to sposobem na moim stole od wczoraj gości szpinak i brokuł w dwóch odsłonach: zupy krem oraz makaronu z zielonym sosem ;D



Przepis z pracy nikt nie wie skąd właściwie się wziął,  i proporcje już takie "na oko" ale co tam ważne, że pyszne i zielone ! ;D

Składniki:


  • makaron
  • mały brokuł
  • garść szpinaku (ja użyłam mrożonego, odkroiłam pasek o szerokości ok 4 cm)
  • pęczek koperku (niestety zapomniałam kupić)
  • filet z kurczaka
  • łyżka śmietany
  • serek topiony (ja użyłam śmietankowego)
  • sól, pieprz
Brokuł i szpinak gotujemy w osobnych garnkach. Ja mrożony szpinak włożyłam do niewielkiego garnka dodałam odrobinę wody, gdy się rozmroził dodałam masła, potem śmietany, gotowałam na wolnym ogniu. 
W międzyczasie w na patelni smażył się filet z kurczaka na odrobinie oleju, a w garnku gotował się brokuł.
Na patelni przesmażyłam zgnieciony ząbek czosnku i dodałam do szpinaku. 
Następnie przyszedł czas na makaron. Po ugotowaniu makaronu połączyłam wszystkie składniki. Najpierw szpinak i brokuły dodałam do mięsa, potem serek topiony. Następnie połączyłam makaron ze wszystkim i na talerz. 
I proszę !! Wszystkim, którzy sięgną po ten przepis życzę smacznego !!

A czy Wy macie jakieś smakowite przepisy? Takie co to w zimie przynoszą odrobinę wiosny przynajmniej na talerzu? Zapraszam do podzielenia się. 
Miłego nadchodzącego tygodnia
Pozdrawiam, Renata