sobota, 18 lutego 2012

Nowe, skończone i książka;D


Witajcie !!!

Dawno nic nie pisałam. Codzienność mnie pochłonęła. Dziś z ogromną przyjemnością zasiadłam do komputera :D. Nawet nie wiedziałam, że będzie mi brakować możliwości podzielenia się nowymi kosmetykami i nowymi pomysłami, które chodzą mi po głowie.

Pora więc zacząć...
Na początek trzy produkty z projektu denko. Nic nadzwyczajnego, trochę codzienności ale chcę się pochwalić, że powoli zużywam zalegające produkty (i nie tylko takie).



Dezodorant Nivea  w kulce 
Bardzo go lubię, zapach bardzo delikatny, odświeżający. bardzo przyjemny - ale zapach to kwestia gustu. Na pewno do niego wrócę.
Adidas  - woda toaletowa. Pokazywałam ten produkt 1 stycznia wśród innych włączonych do projektu denko. Kolejny produkt zużyty. Raczej do niego nie wrócę. Zapach nie był zły, ale to nie ideał. Więc będę poszukiwać dalej.
Pasta do zębów Lacalut aktiv- naprawdę polecam spróbować wszystkim, którzy borykają się z problemem krwawiących dziąseł. U mnie świetnie się sprawdził. Często bywają na niego promocje.

Teraz czas na kilka nowych zakupów


W nowościach znalazły się:

1. Dezodorant Soraya w kulce - wcześniej go nie spotkałam. Miałam okazję użyć dwa razy - jest szansa, że się sprawdzi.


2.



2. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu, 120 ml. Ziaja
To mój drugi w życiu płyn dwufazowy. Pomyślałam, że  może fajnie byłoby przetestować kilka z nich. Tym razem padło na Ziaję. Użyłam kilka razy i muszę powiedzieć, że jest dość przyjemny. Nie podrażnia mi oczu, nie pozostawia tłustej warstw. Być może kiedyś zrobię recenzję porównawczą zużytych płynów dwufazowych.

3.


O tym serii tych kosmetyków już pisałam min tutaj. Postanowiłam do szamponu dokupić balsam. Zapach wprawdzie nie jest najprzyjemniejszy, ale skuteczność tej linii produktów już wypróbowałam.

4. Cień do powiek Essence seria Stay all day, odcień 03 STEEL THE SHOW 





Bardzo ciekawy produkt.  Bardzo ładnie trzymał się na oku jakieś 5-6 godzin po nałożeniu na bazie Inglota. 
Ogromnie żałuję, że u mnie szafa Essence i Catrice jest tak kiepsko zaopatrzona, a kosmetyków z serii limitowanej to chyba jeszcze nie spotkałam. Miałam ochotę na cień w ładnym jasnym kolorze taki do dziennego makijażu. Z powodu braku wyboru skusiłam się tylko na jeden.

5. Róż CATRICE,  odcień 030 Pink Grapefruit Shake, Duo Blush





Nie wiem czy jestem zadowolona z tego zakupu. Kolor mi się podoba, ale przeszkadzają mi trochę dość duże i widoczne drobinki. Do dziennego makijażu chyba nie będzie mi się podobał. Ale zobaczę z czasem.

6.  Dwa produkty pod prysznic NIVEA.
Osławiony już Olejek do i coś czego wcześniej nie widziałam: Żel pod prysznic z perełkami olejku.



Olejku miałam okazję już używać i mam mieszane uczucia. Zły nie jest, ale bardzo nie wydajny a wyjątkowych efektów nawilżających nie zauważyłam, ale zobaczymy. Za to żel pachnie bardzo odświeżająco i zachęcająco. :)

A teraz coś na co długo czekałam (z braku czasu) i co chyba drogą przeznaczenia miało być moje bo kupiłam ostatni egzemplarz ukryty na półce. Pomógł mi pewien miły mężczyzna ;D A mowa oczywiście o....


Nawet nie wiecie z jaką ciekawością sięgnęłam po tę książkę. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. O swoich wrażeniach na pewno Wam opowiem.

Na dziś to już wszystko, zapraszam do kolejnych postów, które szykuję dla Was w najbliższym czasie, miłej niedzieli, Renata 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz