poniedziałek, 4 listopada 2013

Nie miała baba kłopotu kupiła sobie łóżko...

Witajcie,

Wszystko zaczęło się od bolącego kręgosłupa...
Po każdym wstaniu z wysłużonej już wersalki oboje z mężem odczuwaliśmy ból kręgosłupa.
W końcu zapadła decyzja - czas wywalić ten staroć i zastąpić go czymś wygodnym, praktycznym i ładnym.
I wybraliśmy się do sklepu w poszukiwaniu idealnego miejsca na nasze wymęczone pracą, obolałe kręgosłupy.
Chodzimy, chodzimy, chodzimy....
Kanapy, narożniki, łóżka... kanapy, narożniki, łóżka...narożniki, kanapy, łóżka,... łóżka, łóżka, ŁÓŻKA!
Zobaczyliśmy cudo!

Żródło: http://www.meble.vox.pl

Nasze nowe łóżko :D - rozwiązanie naszych wszelkich problemów w jednym.
 Będziemy mogli położyć się wygodnie, nasze książki znajdą dodatkowe miejsce, różne mniej użyteczne (lecz potrzebne) rzeczy zostaną schowane i jeszcze  możliwość posiadania kina w łóżku - no czego chcieć więcej...
Oczami wyobraźni widzieliśmy już jak nam będzie dobrze, wygodnie w te długi zimowe wieczory.

Przyszedł wreszcie oczekiwany moment i pan dowiózł nasz mebel.
Mąż sam dzielnie wtaszczył wszystkie elementy do domu....i tu zaczyna się problem.

Ponieważ łóżko ma swoje gabaryty należy zlikwidować szafy bo przecież nam się nie zmieści - przez jakiś czas zrobimy sobie prowizoryczną garderobę a potem się zastanowimy i zobaczymy co dalej.
I dalej było już tylko gorzej...

Wieszak, który miał być naszą tymczasową garderobą okazał się porażką, a szafy już rozebrane.
Po rozebraniu szaf okazało się, że chyba po ustawieniu łóżka będzie za mało miejsca na minigarderobę.

Więc regały na książki - pomysł świetny ale co z tymi ubraniami...?!

Miała być tylko wymiana niewygodnej wersalki na coś wygodniejszego a zrobił się remont wymianą wszystkich mebli w pokoju. Ciekawe do czego to doprowadzi?

Teraz siedzę w pokoju ze stertą ubrań na nieudanym wieszaku, bez szafy, z na wpół zdartą tapetą i zastanawiam się jak zbudować takie ładne półki z płyty kartonowo-gipsowej ?
o taki :)


Jak nie ma lepszych pomysłów trzeba skorzystać, że tapeta idzie do wymiany:)



Miłego wtorku :)


niedziela, 3 listopada 2013

Ulubieńcy października 2013

Witajcie,

Pierwszy raz na moim blogu dziś ulubieńcy kosmetyczni. Nie będzie tego dużo tylko dwa kosmetyki do makijażu i kilka do pielęgnacji.

Zapraszam zainteresowanych

1. Mydełko naturalne w płynie z nanosrebrem


To ostatnio mój ulubiony produkt do mycia twarzy. Nie wysusza skóry, łagodzi podrażnienia i zapobiega powstawaniu "nieprzyjaciół". Nie jest to jeden z tych super kolorowych i ładnie pachnących produktów. Raczej słabo się pieni, nie pachnie zbyt elegancko - robi jednak bardzo wiele dobrego dla mojej cery. Używam go od kilku tygodni wraz z domownikami to nasze drugie opakowanie.

2.  Intensywne serum rewitalizujące, Bioliq 30 ml


Używam tego serum od 7 września (zaznaczyłam sobie na opakowaniu żeby wiedzieć na jak długo wystarczy :)

Produkt aplikuje się za pomocą pipety - wiem, że wiele osób nie lubi takiego sposobu nakładania kosmetyków. Ja jednak uważam, że jest to sposób bardzo higieniczny.

Co do właściwości produktu uważam, że bardzo fajnie nawilża. Ważne jest również, że nie mam po nim nowych wyprysków.
Serum stosuję na noc. Po aplikacji odczekuję kilka minut po czym nakładam krem na noc. Produkt jest wydajny. jednorazowo stosuję dokładnie dwie krople.
Producent obiecuje poprawę elastyczności oraz jędrności - tych właściwości produktu nie zauważyłam. Może po dłuższym używaniu?








3. Pasta cynkowa, 20 g















Pasta cynkowa to dla mnie najlepszy sposób na "nieprzyjaciół". Używam punktowo. Produkt łagodzi zaczerwienionych i zaognionych "nieprzyjaciół". Wadą jest niestety, że wysusza skórę w miejscu aplikacji. Nie należy również spodziewać się efektu natychmiastowego. Jednak zaaplikowany na noc znacznie neutralizuje "brzydala".
Jest to preparat dostępny w aptekach bez recepty. (
Należy oczywiście pamiętać o środkach ostrożności i oczywiście nie stosować na otwarte rany lub nie zagojone, sączące miejsca)

4. Spray regenerujący włosy, Marion 120 ml



Używam tego preparatu po każdym umyciu włosów. Należy go rozpylić na umyte wilgotne włosy, dokładnie rozczesać. Nie spłukiwać. Zauważyłam, że od kiedy używam tego preparatu włosy nabrały ładnego połysku i są bardziej miękkie i przyjemne w dotyku.
Zapach tego preparatu jest bardziej octowy niż malinowy, jednak po użyciu dość szybko przestaje być wyczuwalny.
Kupiłam ten produkt jako alternatywę dla płukanki octowej z malin Yves Roche.
Po skończeniu tej buteleczki przygotuję porównawczą recenzję obu produktów.

5. Baza pod cienie Urban Decay



Długo zastanawiałam się nad jej kupieniem ponieważ produkt nie jest u nas dostępny i jest dość drogi (Ja kupowałam na allegro). Mam taką budowę oka, że po kilku godzinach większość cieni nieładnie gromadzi mi się w załamaniu. Po użyciu tej bazy nie mam tego problemu nawet ok 10 godzin. Żadna wcześniej używana baza nie dała takiego efektu. Uważam, że to najlepsza baza.

6. Eye liner SEPHORA, prezentowany kolor: gris nr 04







Kosmetyk dobrze się aplikuje, daje ładny stalowy kolor. W świetle elektrycznym kreska nabiera metalicznego połysku (jak widać na zdjęciu). Bardzo lubię ten kosmetyk głównie ze względu na to, że po aplikacji ładnie zastyga na powiece i nie odbija się na górnej powiece, nie zanika w ciągu dnia. Położony na bazę (niezależnie od marki) utrzymuje się w niezmiennym stanie przez cały dzień (ok 10 godzin - dłużej nie testowałam). Kosmetyk nie powoduje u mnie podrażnień oczu. Łatwo się zmywa dostępnymi do demakijażu oczu preparatami. Mam go również w kolorze  prune (nr 05).  Niestety nie pamiętam regularnej ceny tego produktu mnie udało się go dostać na jakiejś wyprzedaży za ok 10 zł/ szt.

Może jakiś z tych kosmetyków przypadnie Wam do gustu.
Miłego tygodnia, pozdrawiam Renata

sobota, 2 listopada 2013

Listopadowo...

Witajcie,

Pierwsze dni listopada to zwykle czas zadumy i wspominania swoich bliskich, którzy już odeszli. Na swój sposób lubię te dni. One mają w sobie jakiś spokój, jakąś magię, nostalgię... Mimo tego, że jest mi żal, że nie będzie już wspólnych chwil z tymi, których już nie ma czuję spokój i pogodzenie z nieuchronnością.

W tym roku pierwszy listopada wypadł, jak dla mnie, fantastycznie - czyli w piątek. Dzięki temu mam więcej czasu na to żeby zwolnić, powspominać, wyciszyć się...

Gdy gotuję zwykle zamykam się w swoim świecie. To czas kiedy nie tylko robię coś dobrego (oczywiście nie zawsze), ale również rozmyślam, wspominam - jestem sama ze sobą. Lubię ten czas. Lubię czuć ciepło od rozgrzanego piekarnika z którego wydobywa się zapach pieczonego ciasta :).
Dziś postanowiłam zmierzyć się z jej Wysokością Dynią...



Mimo tego, że wiele osób zajada się robionymi z dyni potrawami jakoś nigdy do tej pory nie było mi z nią po drodze. W tym roku postanowiłam spróbować ...
Aby być pewna, że przepisy mi się udadzą skorzystałam z tych zamieszczonych na blogu Kwestia Smaku.
I muszę przyznać, że się nie zawiodłam :)

Ponieważ moja dyńka była dość duża starczyło na wypróbowanie trzech przepisów.

Pierwsza była Zupa pieczonej dyni i pieczonych pomidorów

Ponieważ puree z dyni było mi potrzebne w większej ilości, pomidory, cebulka i czosnek musiały poczekać na swoją kolej w innym naczyniu




Muszę przyznać, że jeśli pierwszy raz sięgnięcie po ten przepis lepiej wygospodarujcie sobie trochę więcej czasu bo trochę schodzi :). Zupy kremu wychodzi dość sporo - moi domownicy się podzielili - nie wszystkim spakował mój dyniowy eksperyment. Ja muszę przyznać, że ja bardzo się cieszę, że skusiłam się na ten właśnie przepis - dodatek pomidorów, cebulki i czosnku nadaje zupie ciekawy smak. Ja podałam bez dodatków, ponieważ muszę przyznać, że zupa jest dość gęsta i sycąca.


A to porcja na jutro :) Zapowiada się deszczowy, chłodny dzień więc kolorowa gorąca, sycąca zupa będzie idealna :)

Kolejnym pomysłem do wypróbowania jest Pumpkin Spice Latte
Do tego właśnie potrzebne jest mi puree z dyni. Nie skończyłam dziś robić syropu ponieważ już było za późno na kawę - ale jutro na pewno spróbuję :)

Za to nie było za późno na Muffinki razowe z dynią



Jeśli o mnie chodzi to muffiny nie są złe, ale ja chyba bardziej wolę marchewkowe.

A Wy lubicie dynie? Macie jakieś swoje ulubione przepisy?
Spokojnej niedzieli, Soalina

poniedziałek, 9 września 2013

Z gruszką w roli głównej...

Witam Was w ten deszczowy poniedziałek.
U mnie dziś ewidentnie czuć jesień. Pada deszcz, zrobiło się ponuro, ciemno, na szczęście nie jest chłodno.
Na taki dzień jak dziś mam dla Was propozycję ciasta. 
Zdarza mi się czasem oglądać Kuchnia.TV. Jednym z programów, które bardzo lubię jest "Na słodko" Anny Olson. Oj!! Jakie pyszności ona tam robi.
Tym razem moją uwagę przyciągnęła:

"TARTA MIGDAŁOWO-GRUSZKOWA"

Składniki:

2 dojrzałe gruszki
½ łyżeczki (2,5 ml) cynamonu
3 łyżki (45 ml) cukru
2 szklanki (350g) mielonych migdałów
6 jajek
1 ¾ szklanki (400g) cukru
¼ łyżeczki (1,25 ml) ekstraktu migdałowego

Przygotowanie:

Rozgrzać piekarnik do temperatury 180°C.

Ja musiałam przygotować migdały: czyli sparzyć wrzątkiem i po chwili ograć ze skórki, następnie zmielić maszynką do mięsa


Wysmarować masłem prostokątną foremkę 35 x 8 cm z ruchomym dnem lub tortownicę o średnicy 20 cm i wyłożyć jej dno pergaminem. 
Ja wybrałam tortownicę o średnicy 18 cm i przygotowałam ciasto z połowy składników.

Obrać gruszki, wykroić gniazda nasienne, odciąć ogonki i resztki kielicha. Przekroić gruszki na pół. Wymieszać połówki gruszek z cynamonem i cukrem i odstawić.


 Rozsypać migdały na blasze i podpiec przez 10 minut, od czasu do czasu mieszając. Pozostawić do ostygnięcia. 

Wymieszać migdały, jajka, cukier i ekstrakt migdałowy na gładką masę. Wlać ciasto do foremki.



























Włożyć gruszki i wcisnąć w masę, uważając, by ciasto nie przelało się przez brzegi foremki. Piec 40-50 minut. Po wyjęciu z pieca pozostawić, aż lekko przestygnie.

Tarta smakuje wyśmienicie lekko ciepła, podana z lodami waniliowymi ozdobiona polewą czekoladową.


Dla mnie rewelacja!! Wszystkim życzę smacznego

źródło przepisu: www.kuchniaplus.pl                  zdjęcia: jak widać własne (nad kompozycją ciągle pracuję)

niedziela, 8 września 2013

Denko cz. 2

Witam,

Dziś kolejna część produktów. Mam nadzieję, że to będzie już koniec. Chciałabym w kolejnych postach przedstawić Wam recenzję kilku nowych (u mnie) produktów.

Zacznijmy może od twarzy

Płyn micelarny do demakijażu z wyciągiem z 3 herbat, Yves Rocher, pojemność 200 ml



W ostatnim czasie płyny micelarne stały się bardzo popularne. Nie ukrywam, że ja również sięgnęłam po swój pierwszy płyn micelarny z ciekawości.
Jeśli chodzi o płyn z Yves Rocher: uważam, że jest to ciekawy produkt jednak w swojej regularnej sprzedaży zdecydowanie za drogi - 37 zł.  Dlatego staram się kupować go gdy posiadam kupony rabatowe.

Wydajność:  wydajność zależy od częstotliwości używania.

Efektywność: tegoroczne lato było bardzo ciepłe w związku z tym okazji do zmywania makijażu nie miałam zbyt wiele ponieważ często nie robiłam makijażu.
Jeśli chodzi o mnie wolę używać mleczka do demakijażu oczu (kreska, tusz do rzęs czasem wodoodporny). Oczywiście da się tym preparatem zmyć makijaż, jednak trzeba by użyć znacznie więcej wacików nasączonych tym płynem niż używając mleczka.
Z powodzeniem stosowałam ten kosmetyk rano po przebudzeniu zamiast myć twarz wodą, ponieważ mogłam bez obaw przecierać nim również oczy, oraz po użyciu mleczka na zakończenie demakijażu trochę jako tonika.

Zalety:
+ bardzo delikatny zapach
+bardzo delikatna formuła
+ oczyszcza, nie podrażnia oczu (!),
+ nie powoduje wysypu "nieproszonych" gości na twarzy

Wady:
- zbyt wysoka cena
- zbyt mała skuteczność jako produktu do demakijażu.

W najbliższym czasie mam w planach przygotowanie recencji kilku płynów micelarnych, których miałam okazję używać w ostatnim czasie.

Kolejny produkt

Emulsja nawilżająca na dzień, Olay 100 ml

Produkt przychodzi do nas w tekturowym kartoniku, na którym jest więcej informacji od producenta. Niestety nie zachowałam tego opakowania.



Uważam, że jest to bardzo przyjemny produkt. Dedykowany do nawilżania skóry młodej normalnej i mieszanej. Bardzo lekka formuła nie obciąża, nie zapycha, emulsja szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. U mnie bardzo dobrze sprawdza się na lato - niestety wiek 35+ zobowiązuje do używania nieco "bogatszych" (w składniki) kosmetyków. Kilka lat wcześniej bardzo chętnie używałam tego kosmetyku regularnie obecnie jest to moje ostatnie opakowanie. Uważam jednak, że produkt godny polecenia.

Kolejny produkt to BIODERMA, seria sebium AKN




Przed Wami 5 ml próbka. Kilka takich próbek dostałam od Pani farmaceutyki do wypróbowania i muszę przyznać, że sprawdził się znakomicie.
W ostatnim czasie borykam się z niedoskonałościami cery. Nie dotyczy to całej twarzy tylko wybranych okolic głównie w linii szczęki. Dolegliwości były na tyle uciążliwe, że postanowiłam poszukać pomocy w aptece.
Informacje od producenta:

Skład oraz działanie: zaczerpnięte z strony http://www.bioderma.com/pl/nc/produkty/nowosci/product/characteristics/347.html

AQUA/WATER/EAU, C12-13 ALKYL LACTATE, CITRIC ACID, DIPROPYLENE
GLYCOL, CYCLOPENTASILOXANE, SODIUM HYDROXIDE, GLYCERIN, METHYL
METHACRYLATE CROSSPOLYMER, SALICYLIC ACID, ZINC GLUCONATE,
ARACHIDYL ALCOHOL, DIMETHICONE, MANNITOL, XYLITOL,
RHAMNOSE, FRUCTOOLIGOSACCHARIDES, LAMINARIA OCHROLEUCA
EXTRACT, GINKGO BILOBA LEAF EXTRACT, DODECYL GALLATE, GLYCYRRHETINIC
ACID, BEHENYL ALCOHOL, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/
VP COPOLYMER, ALLANTOIN, GLYCERYL STEARATE, PEG-100
STEARATE, SILICA, XANTHAN GUM, ARACHIDYL GLUCOSIDE, C30-45
ALKYL CETEARYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, PROPYLENE GLYCOL,
CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, FRAGRANCE (PARFUM)



 Większa skuteczność w zwalczaniu krost i zaskórników optymalna formuła keratoregulacyjna
2% kwas salicylowy = BHA, 10% estry AHA, 5% AHA

 Normalizuje jakość sebum zapobiegając jego gęstnieniu, dzięki czemu ogranicza powstawanie krost i zaskórników
opatentowany kompleks FLUIDACTIV®

 Redukcja nadmiernego łojotoku, długotrwałe działanie
3% glukonian cynku - NAJWYŻSZE STĘŻENIE NA RYNKU!

 Łagodzi podrażnienia
enoxolon, ginkgo biloba, alantoina

 Nowa, lżejsza konsystencja, lepiej dostosowana do skóry tłustej
xylitol, gliceryna

Moja opinia:
Cena: dość wysoka ok 40 - 50 zł w zależności od apteki za 30 ml
Wydajność: nie wiem  jak byłoby gdybym używała go na całą twarz, jednak uważam że jest dość wydajny. 5 ml próbka starczyła mi na wiele dni.
Efekt. Widocznie mniejsze zaczerwienienia, mniejsze pory (czasem używałam go na brodzie oraz na nosie)
W miejscach aplikacji skóra nie była przesuszona (chociaż można by się tego spodziewać patrząc na skład)
Zastanawiam się nad kupnem tego kremu w pełnowymiarowym opakowaniu. 

Kolejny krem
Krem nawilżający z kwasem harluronowym 30+, cera normalna i cera sucha



Przed Wami również próbka tego kosmetyku, udostępniona w gazecie jako dodatek.


Bogaty krem do skóry suchej i normalnej – zapewnienie efektu stabilnego poziomu nawilżenia skóry. 
ochrona niska SPF 6

WSKAZANIA 
cera normalna, sucha 

DZIAŁANIE 
• wygładza zmarszczki oraz redukuje szorstkość naskórka 
• wiąże wodę i opóźnia procesy starzenia się 
• trwale nawilża naskórek oraz głębsze warstwy skóry 
• skutecznie łagodzi podrażnienia 
• wzmacnia naturalne procesy regeneracji skóry 
• zmniejsza szorstkość oraz nadmierne złuszczanie 
• odbudowuje lipo-strukturę naskórka 
• chroni przed promieniami UV i przedwczesnym starzeniem \

Kilka słów ode mnie:
Niestety nie jest to krem po który sięgnę. Po kilkukrotnym użyciu zauważyłam wzmożony wysyp "nieproszonych" gości na mojej twarzy - przestałam więc używać tego produktu i nie będę próbować ponownie.


Krem Ziaja Fizjoderm krem, kuracja lipidowa (seria ziaja med) na dzień/ na noc





Kolejna próbka i kolejny krem z Ziaji. Tym razem seria med.
Kilka słów ze strony producenta:

Klinika zdrowej skóry
- bogata bio-emulsja nawilżająca na bazie fosfolipidów
- tworzy multi-lamelarną strukturę naśladującą budowę naskórka
- idealnie kompatybilna ze skórą - bio-dostępna i skuteczna
- formuła o wysokiej tolerancji
- bez kompozycji zapachowej
- bez parabenów
- bez olejów mineralnych
- bez silikonów
- bez barwników
PROBLEM: zaburzone funkcje bariery ochronnej skóry
WSKAZANIA: skóra alergiczna, atopowa, odwodniona
EFEKT MED
- Nie narusza ciągłości warstwy lipidowej naskórka.
- Uzupełnia ubytki fizjologicznych składników skóry.
- Intensywnie nawilża oraz zmniejsza transepidermalną utratę wody.
- Wyraźnie redukuje podrażnienia.

Sięgnęłam po ten produkt gdy moja skóra sprawiała problemy. W okolicy górnej powieki pojawiło się swędzenie i ogromne wysuszeni skóry. Stąd przed Wami tylko próbka ponieważ zawartość całego opakowania (50 ml) to zbyt dużo.
Uważam, że to bardzo dobry kosmetyk w przypadku tak mocno suchej i problemowej skóry. Na pewno w sezonie zimowym, kiedy sezon grzewczy wysuszy moją skórę sięgnę po niego. Na razie dolegliwości, które miałam poszły w niepamięć. Doraźnie stosuję krem pod oczy z tej serii. 

Czas na kremy do rąk



Krem KAMILL sensitiv ochrona i pielęgnacja skóry wrażliwej, pojemność 100 ml

Kremów Kamill chyba nie muszę nikomu przedstawiać. 
W ostatnich latach skóra moich rąk wymaga użycia kremów w znacznie większej ilości niż kiedyś. Nie lubię używać kremów do rąk ale jeszcze bardziej nie lubię efektu ściągnięcia skóry.
Kremy Kamill to chyba jak dotychczas moi faworyci. Dobrze i szybko się wchłaniają. Kremu sensitiv mogę używać w pracy (biurowa) .
Krem Kamill anty geiing - nie przypadł mi do gustu tak bardzo, chyba głównie z powodu zapachu. Chociaż wydaje mi się, że jego konsystencja jest rzadsza i krem dłużej pozostaje na dłoniach.

Oba te kremy to świetne produkty i na pewno chętnie do nich wrócę. 

L'occitane krem do rąk z 20 % masłem Shea oraz Sherry Princess (30 ml)



Kolejny z produktów, których nie muszę przedstawiać. Znakomite kremy do rąk. Głównie ten z dodatkiem masła Shea. Niestety cena 29,90/ 30ml lub 89 / 150 ml to zdecydowanie za dużo jak na krem do rąk.
Dlatego będę używać tych produktów z ogromną przyjemnością jednak tylko wtedy gdy uda mi się dostać próbkę lub kupić go w okazyjnej cenie. Na wersję wiśniową raczej się nie zdecyduję -nie odpowiada mi zapach chociaż sam krem dobrze się sprawdził. 
Kremy mają bardzo fajne opakowanie, które pozwala wydostać je do samego końca z opakowania bez konieczności rozcinania tubki. Są bardzo wydajne - niewielka ilość wystarcza do nakremowania rąk. Bardzo dobrze się wchłaniają i nie zostawiają tłustej warstwy na skórze.

Kolejny krem do rąk to wielkie zaskoczenie

Krem do rąk Garnier, 


W pierwszym zetknięciu sądziłam, że się nie polubimy. Wydawało mi się, że krem pozostawia lepką warstwę. W momencie gdy się skończył i zaczęłam używać czegoś innego - teraz widzę, że to jednak był dobry krem. Miałam go w pracy i tam sprawdził się świetnie. Cena nie była bardzo wysoko (niestety nie pamiętam) podoba mi się zapach, na pewno jeszcze sięgnę po ten produkt.  

Skoro jesteśmy przy dłoniach to może powiem kilka słów na temat serum do paznokci

Regenerum, pojemność 5 ml



Wg producenta: Intensywnie pielęgnuje, wzmacnia i chroni płytkę paznokcia oraz otaczający naskórek. Zwiększa poziom nawilżenia oraz działa rozjaśniająco, nadając paznokciom zdrowy i naturalny wygląd.
Regenerum serum do paznokci - składniki aktywne:

- olej z orzechów makadamia
- olej ze słodkich migdałów
- olej z pestek winogron
- olej z pestek słonecznika
- olej cytrynowy
- witamina A
- witamina E

Moja opinia
Bardzo lubię ten produkt. Jak widać składniki aktywne to samo dobro :) Jestem w trakcie używania kolejnego opakowania tego produktu.
Nie mam problemu z przebarwieniami płytki paznokcia w związku z tym nie mogę wypowiedzieć się na temat tej obietnicy producenta.
Moim głównym problemem z paznokciami jest ich rozdwajanie, i przesuszenie oraz suchość skórek.
Jeśli chodzi o pomoc w rozdwajaniu się paznokci - trudno jednoznacznie powiedzieć ponieważ jak wspomniałam we wcześniejszym poście - zażywam tabletki na skórę, włosy i paznokcie w związku z czym na poprawę wyglądu moich paznokci ma wpływ więcej czynników (również krem do rąk i paznokci, którego używam w domu). Przy regularnym używaniu (głównie na noc) zauważyłam znacznie lepszą kondycję skórek wokół paznokci, również płytka paznokcia wygląda na ładniejszą i zdrowszą.
Na pewno nie jest to produkt dla osób oczekujących szybkiego efektu.Polecam go raczej do długodystansowego używania.

Teraz dwa produkty zapachowe:

Dezodorant nawilżający w kulce, pojemność 75 ml (koszt ok 15 zł) RSS Dermo Rassoul,




Dezodorant otrzymałam w GlossyBox
Wg producenta: dezodorant o długotrwałym działaniu, który zawiera naturalne składniki nawilżające, Bezalkoholowy idealny do każdego rodzaju skóry (źródło: ulotka GlossyBox)

Moja opinia:
Przyjemny zapach (dla mnie z nutą róży - ale mogę się mylić). Niestety dość długo wysycha po aplikacji, i jeśli o mnie chodzi mam wrażenie, że nie do końca spełnia swoje zadanie chociaż tragedii nie było. Na pewno na wielkie upały jakie były w tym roku może okazać się niewystarczający. Jeśli chodzi o delikatność to faktycznie nie podrażnił skóry i był dość przyjemny w użyciu.

Ostatni produkt, o którym chciałabym napisać kilka słów to zapach, który bardzo przypadł mi do gustu.
Woda toaletowa Yves Rocher, pojemność 75 ml


Ze strony Yves Rocher:

Opis produktu

Zapach kwiatowo-zielony-owocowy Subtelny, lekki, a jednocześnie porywający zapach, który stanowi źródło wewnętrznej energii i witalności, kierowany do osób spontanicznych, radosnych, inspirowany potrzebą obcowania z naturą, która daje siłę. Pierwsze wrażenie zapachowe to świeża nuta owoców cytrusowych. Przewodnim akordem jest fascynujący i tajemniczy zapach jaśminu oraz subtelny i delikatny zapach kwiatu brzoskwini. Dopełnieniem jest czarująca i otulająca ambra, piżmo i cedr. Nuta głowy: cytryna kalifornijska, bergamota włoska, zielone jabłko, aksamitka Nuta serca: absolut jaśminu, kwiat brzoskwini Nuta głębi: ambra, piżmo, cedr.
Moja opinia jest jednoznaczna: bardzo, bardzo lubię ten zapach. Minusem jest cena: 125 zł w regularnej sprzedaży, ale właśnie mam rabat urodzinowy - 40% i na pewno go użyję :)
To na razie wszystkie produkty o jakich chciałam Wam opowiedzieć. W kolejnych postach "denka" nie będę już wspominać o produktach tu przedstawionych chyba, że moja opinia na ich temat się zmieni. Mam nadzieję, że korzystacie z pięknej pogody. 
Miłego wypoczynku, Renata










czwartek, 29 sierpnia 2013

Denko 28.08.2013 cz. 1

Witam,

Po bardzo, bardzo długiej nieobecności.
Chociaż mam niewielu stałych czytelników w ramach wyjaśnienia powiem tylko jedno - notoryczny brak czasu to powód mojej nieobecności.
 Mam jednak nadzieję, że najgorsze na razie mam już za sobą i będę mogła częściej podzielić się z Wami swoimi spostrzeżeniami i pomysłami.
Tyle w kwestii wyjaśnienia.
Uprzedzam, że post będzie długi ponieważ zawsze kiedy tylko pamiętałam odkładałam puste opakowania aby potem móc powiedzieć kilka słów na temat zużytych kosmetyków. Czas więc zacząć:

Na pierwszy ogień suplement diety Merz spezial. Regeneracja skóry, włosów i paznokci


Według producenta:
Preparat jest zalecany w celu poprawy wyglądu skóry, włosów i paznokci. W opakowaniu mamy 60 drażetek przeznaczonych na 30 dni (czyli 2 x dziennie).

Skład: Witamina C, Niacyna, Witamina E, Kwas pantotenowy, Witaminy z grupy B (B6, B2, B1), Witamina A, Folacyna (kwas foliowy) Biotyna, Witamina B12, Żelazo, Cynk. Sproszkowane białko soi w tym : Cysteina i Metionina. (po szczegółowe dane i dawki poszczególnych składników zainteresowanych odsyłam do ulotki preparatu).

Cena -  ok 30 zł (oczywiście w zależności od apteki, czasem można trafić na promocje) .

Moja opinia:
Sięgnęłam po ten suplement diety ponieważ od dłuższego czasu borykałam się z łamiącymi się paznokciami oraz wypadającymi i matowymi włosami.
Używany przeze mnie wcześniej preparat nie spisał się  - miał wielkie kapsułki trudne do przełknięcia i nie wiedziałam po nim poprawy.
Kończę właśnie drugie opakowanie (czyli drugi miesiąc kuracji) tym specyfikiem.
Zauważyłam poprawę stanu paznokci - przestały się rozdwajać i łamać. (po pierwszym opakowaniu)
Włosy - mam wrażenie, że mniej wypadają i stały się trochę bardziej lśniące.
Cera - nie zauważyłam poprawy, niestety nadal borykam się z niedoskonałościami i miejscowo z suchą skórą. Kurację będę stosować 3 miesiące potem zrobię sobie przerwę.
Wadą tego suplementu jest konieczność brania dwóch tabletek w ciągu dnia - muszę się przyznać, że czasem o tym zapominam.
Teraz czas na kosmetyki. Zacznijmy od kosmetyków do mycia ciała.


Produktów Nivea nie muszę chyba zbytnio przedstawiać.

Olejek pod prysznic Nivea, pojemność 200ml - bardzo przyjemnie używało mi się tego produktu. Zapach dość specyficzny (nie umiem go nazwać) mnie jednak się podobał.
Wydajność produktu: określiłabym jako średnią.
Nawilżenie skóry: nie wysuszał ale i nie nawilżał jakoś super mojej skóry.
Na pewno wrócę jeszcze do tego produktu za jakiś czas.

Żel pod prysznic z perełkami olejku, o owocowym zapachu melona Nivea, pojemność 250 ml.
Kolejny produkt, którego przyjemnie mi się używało.
Zapach: nie jest męczący, ale nie jest również moim ulubionym.
Wydajność: zużył mi się dość szybko Jako żel miał zbyt płynną konsystencję.
Nawilżenie skóry - takie sobie, nie wysuszał mi skóry ale koniczna była pomoc balsamu.
Na pewno jeszcze skuszę się na ten produkt ale w zielonej wersji (z trawą cytrynową) bo jakoś bardziej przypadł mi do gustu.

Żel pod prysznic ananas-kokos, Yves Rocher, pojemność 400 ml edycja limitowana.

Konsystencja tego produktu bardziej przypominała mleczko niż żel.
Zapach - dla mnie fantastyczny.
Wydajność: produkt dość wydajny. Niestety nie dokupiłam sobie do tej butelki zakrętki z pompką- na pewno zużycie byłoby znacznie mniejsze.
Nawilżenie skóry: nie wysuszał, nie dawał również zbyt dużego nawilżenia.
Jeśli trafię na ten produkt w przystępnej cenie chętnie sobie go kupię, dokupię również zakrętkę z pompką (za cenę ok 3,50).

Podsumowując: wszystkie produkty były dość przyjemne, robiły co do nich należy - czyli myły, nie robiły krzywdy.

L'occitane żel pod prysznic wzbogacony orzeźwiającym ekstraktem z werbeny - próbka


W jednym z pudełek Glossy box otrzymałyśmy próbkę tego produktu.
Po tak małej ilości mogę jedynie stwierdzić, że jest to przyjemny produkt do mycia o powalającej cenie (59 zł za 250 ml). Ma przyjemny zapach, fajnie myje ale za taką cenę nie będę go używać.


Teraz kolejna grupa: produkty do higieny intymnej. Tu mam Wam do przedstawienia dwa produkty, których od wielu lat używam zamiennie.

Emulsja do higieny intymnej Lactacyd Femina, pojemność 200 ml




Żel do higieny intymnej, Soraya, pojemność 300 ml





Oba produkty dobrze mi służą od wielu lat. Jak wcześniej wspomniałam, używam ich na zmianę. Żaden z tych produktów nie wywołuje u mnie reakcji alergicznych ani podrażnień.

Lactacyd uważam, że jako produkt do codziennego użytku w regularnej cenie jest zbyt drogi. Często jednak bywa dostępny w promocji. Czasem można trafić niższą cenę jeśli zdecydujemy się na opakowanie bez pompki.
Wydajność : średnia,  (konsystencja przypomina mi średnio gęstą śmietanę - powoduje to, że produkt "ucieka" z dłoni)
Faktycznie produkt daje uczucie świeżości.
Gdyby cena była niższa być może używałabym tylko tego produktu.

Żel Soraya - Według mnie proporcje ceny do jakości - bardzo dobre.
Wydajność: dość gęsta konsystencja tego produktu powoduje, że jest on bardziej wydajny w użyciu, również pompka (dodawana do każdego opakowania) pozwala użyć tylko tyle produktu ile jest potrzebne.
Produkt występuje w trzech wersjach jeśli chodzi o składniki:
Odświeżający, Naturalny, Łagodzący

Z tego co widzę ja posiadam starszą wersję tego produktu. Producent zmienił opakowanie tych żeli do higieny intymnej. Trudno mi powiedzieć, czy zmienił się również skład ponieważ nie miałam ich jeszcze w rękach.

Sokoro jesteśmy przy kąpieli to może kilka słów o szamponie do włosów

Head&Shoulders, szampon przeciwłupieżowy citrus fresh, pojemność 750 ml



To moje kolejne opakowanie tego szamponu jakie zużyłam przez ostatnich kilka miesięcy.
Nie miałam łupieżu jednak wcześniej używane szampony powodowały świąd skóry głowy, przetłuszczanie.
Ten produkt mi pomógł.
Wydajność: jeśli o mnie chodzi - super!. Produkt jest bardzo gęsty i wydajny.
Zapach: ładny, cytrusowy  jednak dość chemiczny nie jest to jednak odczuwalne na włosach.
Z tej serii dostępna jest również odżywka do włosów. Nadaje ona nieco lekkości włosom.
Uwaga na oczy!! Nawet odrobina szamponu powoduje okropne szczypanie i swędzenie oczu. Nawet jeśli wypłucze się produkt przez kilka minut pozostaje wrażenie podrażnienia.

Myślę, że lepiej będzie przedstawić Wam resztę produktów w kolejnym poście.
Do zobaczenia, Renata

niedziela, 17 lutego 2013

Produkty z Glossy które bardzo mi się spodobały...

Witajcie,

Dziś chciałam Wam przedstawić kilka produktów, które miałam okazję wypróbować dzięki GlossyBox.
Nadal subskrybuję pudełeczko i jestem zadowolona.
O to produkty, które przypadły mi do gustu i postanowiłam skusić się na pełnowymiarowe opakowanie


1. Suchy szampon Batiste



Oczywiście zasadę używania suchych szamponów są Wam znane. Mycia głowy nie zastąpią. Ale osoby o włosach z tendencją do przetłuszczania wiedzą, że czasem kilka godzin jest problemem. Uważam, że tu przychodzą nam z pomocą suche szampony.
Na naszym rynku jest ich już całkiem sporo.
Jednak opinie o Batiste nie były przesadzone. Jak dotychczas ten szampon okazał się najlepszym jakiego używałam. Bardzo ładnie pachnie (zapach oczywiście to kwestia gustu). Zapach dość długo utrzymuje się na włosach co mi odpowiada. Biały proszek nie jest tak mocno widoczny jak w przypadku innych suchych szamponów, których dotychczas używałam. Jako jedyny, spośród znanych mi produktów, unosi włosy u nasady i nie wiem jak to robi ale daje radę (a mam dość ciężkie i gęste włosy)
 Bardzo się cieszę, że te produkty pojawiły się już w naszym kraju i są dostępne przez internet.

2. Masło do ciała relaksujące trawa cytrynowa- kokos Pat&Rab



Fenomenalny produkt!
Ma konsystencję prawdziwego masła. Bardzo fajnie się wchłania pozostawiając na skórze cytrynowy zapach z nutką kokosu. Oczywiście są przeciwnicy tak długo pachnących balsamów i maseł, ale ja czasem lubię.
Produkt jest dość wydajny, ten mały słoiczek 20 ml starczył mi na kilka użyć.
Niestety ceny tych produktów nie są niskie (ok. 65 zł za 225 ml słoik) - ale można polować na promocje i czasem kupić sobie coś jeśli jest fajne i nam służy.



3. Mleczko do ciała, Scottish Fine Soaps



Bardzo spodobało mi się to mleczko do ciała i korzystając z promocji kupiłam sobie pełnowymiarowe opakowanie mleczka i żelu pod prysznic bo lubię zestawy.
Próbka, którą miałam okazję przetestować bardzo przypadła mi do gustu. 30 ml produktu jakie dostałam starczyło mi na kilka użyć. Kosmetyk ładnie się wchłania, fajnie nawilża i bardzo charakterystycznie pachnie. I chyba to zapach mnie przyciąga do tego kosmetyku. Nie umiem go nazwać, ale bardzo mi się podoba i chyba wywołuje jakieś przyjemne wspomnienia. :)

4. Pink Chiffon, Bath &Body Works


Zapach, zapach zapach !!!

Bardzo podoba mi się zapach tego kosmetyku. Jest to balsam do ciała. Różne opinie słyszałam i czytałam o tym kosmetyku. Mnie zapach powalił, natomiast jeśli chodzi o jego właściwości pielęgnacyjne nie zauważyłam po nim ani poprawy ani szkody. Dlatego czasem chętnie kupiłabym sobie taki balsam żeby zrobić przyjemność zmysłom (pewnie nie tylko moim;)). Niestety kosmetyki Bath &Body Works dostępne są jedynie w Warszawie w sklepie stacjonarnym. A mnie do Warszawy nieco za daleko :(. Na pewno jeśli trafi się okazja kupię sobie właśnie ten kosmetyk i może jeszcze jakiegoś jego pachnącego kolegę.

Ciekawi mnie czy znacie jakiś z tych kosmetyków i co o nich sądzicie ?

Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia
Renata