poniedziałek, 4 listopada 2013

Nie miała baba kłopotu kupiła sobie łóżko...

Witajcie,

Wszystko zaczęło się od bolącego kręgosłupa...
Po każdym wstaniu z wysłużonej już wersalki oboje z mężem odczuwaliśmy ból kręgosłupa.
W końcu zapadła decyzja - czas wywalić ten staroć i zastąpić go czymś wygodnym, praktycznym i ładnym.
I wybraliśmy się do sklepu w poszukiwaniu idealnego miejsca na nasze wymęczone pracą, obolałe kręgosłupy.
Chodzimy, chodzimy, chodzimy....
Kanapy, narożniki, łóżka... kanapy, narożniki, łóżka...narożniki, kanapy, łóżka,... łóżka, łóżka, ŁÓŻKA!
Zobaczyliśmy cudo!

Żródło: http://www.meble.vox.pl

Nasze nowe łóżko :D - rozwiązanie naszych wszelkich problemów w jednym.
 Będziemy mogli położyć się wygodnie, nasze książki znajdą dodatkowe miejsce, różne mniej użyteczne (lecz potrzebne) rzeczy zostaną schowane i jeszcze  możliwość posiadania kina w łóżku - no czego chcieć więcej...
Oczami wyobraźni widzieliśmy już jak nam będzie dobrze, wygodnie w te długi zimowe wieczory.

Przyszedł wreszcie oczekiwany moment i pan dowiózł nasz mebel.
Mąż sam dzielnie wtaszczył wszystkie elementy do domu....i tu zaczyna się problem.

Ponieważ łóżko ma swoje gabaryty należy zlikwidować szafy bo przecież nam się nie zmieści - przez jakiś czas zrobimy sobie prowizoryczną garderobę a potem się zastanowimy i zobaczymy co dalej.
I dalej było już tylko gorzej...

Wieszak, który miał być naszą tymczasową garderobą okazał się porażką, a szafy już rozebrane.
Po rozebraniu szaf okazało się, że chyba po ustawieniu łóżka będzie za mało miejsca na minigarderobę.

Więc regały na książki - pomysł świetny ale co z tymi ubraniami...?!

Miała być tylko wymiana niewygodnej wersalki na coś wygodniejszego a zrobił się remont wymianą wszystkich mebli w pokoju. Ciekawe do czego to doprowadzi?

Teraz siedzę w pokoju ze stertą ubrań na nieudanym wieszaku, bez szafy, z na wpół zdartą tapetą i zastanawiam się jak zbudować takie ładne półki z płyty kartonowo-gipsowej ?
o taki :)


Jak nie ma lepszych pomysłów trzeba skorzystać, że tapeta idzie do wymiany:)



Miłego wtorku :)


niedziela, 3 listopada 2013

Ulubieńcy października 2013

Witajcie,

Pierwszy raz na moim blogu dziś ulubieńcy kosmetyczni. Nie będzie tego dużo tylko dwa kosmetyki do makijażu i kilka do pielęgnacji.

Zapraszam zainteresowanych

1. Mydełko naturalne w płynie z nanosrebrem


To ostatnio mój ulubiony produkt do mycia twarzy. Nie wysusza skóry, łagodzi podrażnienia i zapobiega powstawaniu "nieprzyjaciół". Nie jest to jeden z tych super kolorowych i ładnie pachnących produktów. Raczej słabo się pieni, nie pachnie zbyt elegancko - robi jednak bardzo wiele dobrego dla mojej cery. Używam go od kilku tygodni wraz z domownikami to nasze drugie opakowanie.

2.  Intensywne serum rewitalizujące, Bioliq 30 ml


Używam tego serum od 7 września (zaznaczyłam sobie na opakowaniu żeby wiedzieć na jak długo wystarczy :)

Produkt aplikuje się za pomocą pipety - wiem, że wiele osób nie lubi takiego sposobu nakładania kosmetyków. Ja jednak uważam, że jest to sposób bardzo higieniczny.

Co do właściwości produktu uważam, że bardzo fajnie nawilża. Ważne jest również, że nie mam po nim nowych wyprysków.
Serum stosuję na noc. Po aplikacji odczekuję kilka minut po czym nakładam krem na noc. Produkt jest wydajny. jednorazowo stosuję dokładnie dwie krople.
Producent obiecuje poprawę elastyczności oraz jędrności - tych właściwości produktu nie zauważyłam. Może po dłuższym używaniu?








3. Pasta cynkowa, 20 g















Pasta cynkowa to dla mnie najlepszy sposób na "nieprzyjaciół". Używam punktowo. Produkt łagodzi zaczerwienionych i zaognionych "nieprzyjaciół". Wadą jest niestety, że wysusza skórę w miejscu aplikacji. Nie należy również spodziewać się efektu natychmiastowego. Jednak zaaplikowany na noc znacznie neutralizuje "brzydala".
Jest to preparat dostępny w aptekach bez recepty. (
Należy oczywiście pamiętać o środkach ostrożności i oczywiście nie stosować na otwarte rany lub nie zagojone, sączące miejsca)

4. Spray regenerujący włosy, Marion 120 ml



Używam tego preparatu po każdym umyciu włosów. Należy go rozpylić na umyte wilgotne włosy, dokładnie rozczesać. Nie spłukiwać. Zauważyłam, że od kiedy używam tego preparatu włosy nabrały ładnego połysku i są bardziej miękkie i przyjemne w dotyku.
Zapach tego preparatu jest bardziej octowy niż malinowy, jednak po użyciu dość szybko przestaje być wyczuwalny.
Kupiłam ten produkt jako alternatywę dla płukanki octowej z malin Yves Roche.
Po skończeniu tej buteleczki przygotuję porównawczą recenzję obu produktów.

5. Baza pod cienie Urban Decay



Długo zastanawiałam się nad jej kupieniem ponieważ produkt nie jest u nas dostępny i jest dość drogi (Ja kupowałam na allegro). Mam taką budowę oka, że po kilku godzinach większość cieni nieładnie gromadzi mi się w załamaniu. Po użyciu tej bazy nie mam tego problemu nawet ok 10 godzin. Żadna wcześniej używana baza nie dała takiego efektu. Uważam, że to najlepsza baza.

6. Eye liner SEPHORA, prezentowany kolor: gris nr 04







Kosmetyk dobrze się aplikuje, daje ładny stalowy kolor. W świetle elektrycznym kreska nabiera metalicznego połysku (jak widać na zdjęciu). Bardzo lubię ten kosmetyk głównie ze względu na to, że po aplikacji ładnie zastyga na powiece i nie odbija się na górnej powiece, nie zanika w ciągu dnia. Położony na bazę (niezależnie od marki) utrzymuje się w niezmiennym stanie przez cały dzień (ok 10 godzin - dłużej nie testowałam). Kosmetyk nie powoduje u mnie podrażnień oczu. Łatwo się zmywa dostępnymi do demakijażu oczu preparatami. Mam go również w kolorze  prune (nr 05).  Niestety nie pamiętam regularnej ceny tego produktu mnie udało się go dostać na jakiejś wyprzedaży za ok 10 zł/ szt.

Może jakiś z tych kosmetyków przypadnie Wam do gustu.
Miłego tygodnia, pozdrawiam Renata

sobota, 2 listopada 2013

Listopadowo...

Witajcie,

Pierwsze dni listopada to zwykle czas zadumy i wspominania swoich bliskich, którzy już odeszli. Na swój sposób lubię te dni. One mają w sobie jakiś spokój, jakąś magię, nostalgię... Mimo tego, że jest mi żal, że nie będzie już wspólnych chwil z tymi, których już nie ma czuję spokój i pogodzenie z nieuchronnością.

W tym roku pierwszy listopada wypadł, jak dla mnie, fantastycznie - czyli w piątek. Dzięki temu mam więcej czasu na to żeby zwolnić, powspominać, wyciszyć się...

Gdy gotuję zwykle zamykam się w swoim świecie. To czas kiedy nie tylko robię coś dobrego (oczywiście nie zawsze), ale również rozmyślam, wspominam - jestem sama ze sobą. Lubię ten czas. Lubię czuć ciepło od rozgrzanego piekarnika z którego wydobywa się zapach pieczonego ciasta :).
Dziś postanowiłam zmierzyć się z jej Wysokością Dynią...



Mimo tego, że wiele osób zajada się robionymi z dyni potrawami jakoś nigdy do tej pory nie było mi z nią po drodze. W tym roku postanowiłam spróbować ...
Aby być pewna, że przepisy mi się udadzą skorzystałam z tych zamieszczonych na blogu Kwestia Smaku.
I muszę przyznać, że się nie zawiodłam :)

Ponieważ moja dyńka była dość duża starczyło na wypróbowanie trzech przepisów.

Pierwsza była Zupa pieczonej dyni i pieczonych pomidorów

Ponieważ puree z dyni było mi potrzebne w większej ilości, pomidory, cebulka i czosnek musiały poczekać na swoją kolej w innym naczyniu




Muszę przyznać, że jeśli pierwszy raz sięgnięcie po ten przepis lepiej wygospodarujcie sobie trochę więcej czasu bo trochę schodzi :). Zupy kremu wychodzi dość sporo - moi domownicy się podzielili - nie wszystkim spakował mój dyniowy eksperyment. Ja muszę przyznać, że ja bardzo się cieszę, że skusiłam się na ten właśnie przepis - dodatek pomidorów, cebulki i czosnku nadaje zupie ciekawy smak. Ja podałam bez dodatków, ponieważ muszę przyznać, że zupa jest dość gęsta i sycąca.


A to porcja na jutro :) Zapowiada się deszczowy, chłodny dzień więc kolorowa gorąca, sycąca zupa będzie idealna :)

Kolejnym pomysłem do wypróbowania jest Pumpkin Spice Latte
Do tego właśnie potrzebne jest mi puree z dyni. Nie skończyłam dziś robić syropu ponieważ już było za późno na kawę - ale jutro na pewno spróbuję :)

Za to nie było za późno na Muffinki razowe z dynią



Jeśli o mnie chodzi to muffiny nie są złe, ale ja chyba bardziej wolę marchewkowe.

A Wy lubicie dynie? Macie jakieś swoje ulubione przepisy?
Spokojnej niedzieli, Soalina