sobota, 22 marca 2014

Eksperymenty z minerałami czyli testowanie LILY LOLO

Witajcie,

Witajcie w ten sobotni, piękny dzień. Może pod wpływem wiosennej aury ale zatęskniłam do blogowego świata. Po długiej przerwie spowodowanej paskudnym przeziębieniem  i natłokiem obowiązków postanowiłam wrócić, zwłaszcza, że mam sporo pomysłów na nowe posty.

Będąc w Stolicy poczyniłam pewne zakupy w MAC i przy okazji dowiedziałam się, że gdzieś w Katowicach niebawem również będzie sklep MAC. Zainteresowanym polecam śledzić informację z Galerii Handlowych.
Ja się cieszę - zawsze to bliżej niż do stolicy ;).

Muszę przyznać, że taki 5 dniowy pobyt w Stolicy to zbyt mało na wszystko co chciałoby się zobaczyć, pozwiedzać i jeszcze zrobić zakupy. Niestety przemieszczenie się po mieście jest co prawda dość łatwe ponieważ do dyspozycji jest wiele możliwości - autobus, tramwaj, metro (chętnie zabrałabym je ze sobą ;)) jednak gdy chce się każdego dnia pobytu pojechać w dwa miejsca, leżące po przeciwnych stronach Warszawy i wrócić do domu,  to koszt takiego wyjazdu dla dwóch osób zaczyna robić się poważny. Wielka szkoda, że władzę miasta nie zadbały o osoby spędzające tam kilka dni i nie pomyślały o bilecie 3 lub 5 dniowym.  Ale nie o tym miało być dziś... :) Może jeszcze opiszę swoje wrażenia z pobytu - ale w osobnym poście.

Już od ubiegłego lata zastanawiam się nad podkładem mineralnym. Po obejrzeniu na YT filmiku Red Lipstick Monster (filmik tutaj) postanowiłam kupić sobie taki podkład.
Wybrałam kosmetyki firmy LILI LOLO, których dystrybutorem jest firma Costasy.
Zdecydowałam się na Mineral Starter Collection Light, ponieważ chcę dobrać sobie odpowiedni odcień podkładu.
Muszę przyznać, że paczka jest zapakowana z ogromną dbałością o detale i element estetyczny.

Paczkę przynosi kurier. Tańsza alternatywa - paczkomat.









W zestawie jest 3słoiczki z trzema różnymi odcieniami podkładów mineralnych - po 0,75 g każdy, jeden słoiczek z pudrem 0,5 g. oraz mała wersja pędzla  kabuki - Baby Buki Brush.






No śliczne to wszystko, tylko niestety jakie śliczne takie drogie- taki zestaw to cena 88, 50 zł do tego dochodzi cena wspomnianego już kuriera, razem ok 101 zł.

Długo zastanawiałam się nad wydaniem takiej kasy ale zdecydowałam, że jeśli chcę sobie dobrać odcień podkładu i wypróbować czy taki kosmetyk to coś dla mnie - jest to najlepszy sposób. (Jeden podkład pełnowymiarowy to cena 72,90 + kurier lub paczkomat przy przedpłacie - więc uznałam, że lepiej dobrze dobrać odcień).  Próbuje sobie dobrać kosmetyki, dzięki którym przez wiele godzin będę dobrze wyglądać ponieważ mam pewne plany zawodowe, w których będę narażona na tzw. ekspozycję społęczną i dobrze zrobiony makijaż na pewno doda mi pewności siebie.

Pierwsze worażenie ? Bardzo fajny jest ten mały pędzelek, miękki, delikatny - bardzo się z niego cieszę.
Jeśli chodzi o sam podkład - dotychczas wypróbowałam jeden odcień. Chwilę po nałożeniu myślałam, że to nie będzie jednak kosmetyk dla mnie ponieważ moja twarz wyglądała jak ciastko. Jednak po kilku minutach produkt ładnie stopił się ze skórą, fajnie wyrównał koloryt skóry. Nie miałam wrażenia maski, w zasadzie po chwili zapomniałam, że jestem pomalowana. Po ok. 3 godzinach skóra była nadal matowa. Niestety - przy używaniu tych  produktów musicie uważać na ciemną  ponieważ produkt się ściera. Jednak schodzi dość ładnie - nie powstają wytarte plamy. Muszę przyznać, że pierwsze wrażenie zostało zatarte i chętnie wypróbuję ten kosmetyk czy sprawdzi się przy całym dniu pracy.

UWAGA!!! Dla znających firmę Costasy do 24 marca jest promocja na wybrane kosmetyki min. podkłady(cena z 72,90 na 61,97) .

Tak to wygląda gdy człowiek długo się nie odzywa - to potem pisze, pisze, pisze.... (cieszcie się, że nie mówi - to by dopiero było długo:D)
Jak tam u Was pierwsze dni kalendarzowej wiosny?
Życzę miłego niedzielnego wypoczynku i zapraszam na kolejne wpisy :)
Renata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz