niedziela, 3 sierpnia 2014

Nostalgia w upalne dni...

Witajcie,

Upał, gorąco, bardzo ciepło....

Taka pogoda wpływa na mnie chyba trochę inaczej niż na większość . Nie lubię upalnych, gorących dni. One powodują, że mój mózg pracuje na zwolnionych obrotach, że nic mi się nie chce a miejscem o którym marzę od wielu lat jest jakaś chłodna, kamienna piwnica.
Niestety stan mojego ociężałego umysłu to tylko wyłącznie mój problem bo Świat wokół mnie wcale nie jest ociężały i nie zwalnia. Codzienne wstanie do pracy strasznie mnie męczy sama myśl o 8 godzinach spędzonych w dusznym pomieszczeniu bez okna (takie mamy miejsce pracy) raczej wywołuje u mnie przygnębienie. Spora ilość osób, każdy przed rozgrzanym komputerem powietrze zagęszcza się i raczej nie sprzyja pobudzeniu do pracy.
 Do tego ostatnio cała załoga została potraktowana jak zabawka w rękach rozkapryszonego chłopaca (obiegowo zwanego Prezesem).

Taka codzienność skłania mnie do refleksji na różne tematy. Czy powinna nadal trzymać się tego miejsca pracy? Co mogę zrobić aby codzienne wstawanie do pracy nie było dla mnie przykrym obowiązkiem?

Również "akrytwność"blogowa nie jest tym czym była na początku.  Może to efekt "zmęczenia materiału" a może chęć zmian?

Wszystkich spraw jakie mnie nurtują w ostatnim czasie nie rozwiążę z dnia na dzień. Potrzebny jest dobry plan. Dlatego sobotę poświęciłam na zebranie myśli i wytyczenie pewnych celów.


Przydadzą się kalendarz i notatniki aby wszystkie sprawy były uporządkowane.


Mam nadzieję, że zmiany jakie mam zamiar wprowadzić na blogu spodobają się zaglądającym i częściej oraz chętniej będziecie u mnie gościć i zostaniecie na dłużej.

Liczę, że swoją nostalgią i podejściem raczej jesiennym w środku lata, nie zepsułam Wam wakacyjnych nastrojów.

Dziś, gdy plan już gotowy, cele określone humor znacznie mi się poprawił. Aby "oswoić" upał postanowiłam zrobić lemoniadę.
Niby nic w tym trudnego jednak jako totalny laik w tej dziedzinie przejrzałam kilka przepisów.


Ostatecznie przygotowałam napój wg własnej koncepcji z grejpfruta,  jednej cytryny, łyżki miodu i wody mineralnej. Nie zapomniałam również o kostkach lodu. Napój wyszedł odpowiednio orzeźwiający. Jest to miła odmiana dla czystej wody mineralnej.

Życzę Wam spokojnego nadchodzącego tygodnia. Niech radość Was nie opuszcza.
Renata

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz